Kochać to także umieć się roz­stać. Umieć poz­wo­lić ko­muś odejść, na­wet jeśli darzy się go wiel­kim uczu­ciem. Miłość jest zap­rzecze­niem egoiz­mu, za­bor­czości, jest skierowaniem się ku dru­giej oso­bie, jest prag­nieniem prze­de wszys­tkim jej szczęścia, czasem wbrew własnemu.

Never


skomentuj || strona główna.


Mój znajomy rozstał się z dziewczyną. Widziałam się z nim wczoraj. Wyglądał i zachowywał się zupełnie normalnie. Dopiero jak wróciłam do domu i obczaiłam fejsbuka zobaczyłam jak bardzo cierpi i sobie z tym nie radzi. Naprawdę. W kontakcie osobisty nie idzie nic wyczuć. Dopiero fejsbuk mi powiedział.

Never


skomentuj || strona główna.


Muszę bardzo uważać, jak polewam, żebym przypadkiem nie rozlała, bo jeszcze się wódka na mnie obrazi.

Wódkowe zwyczaje. Że źle się odłoży kieliszek i jest obraza majestatu. Albo kolejność polewania czy inne dziwactwa, których trzeba się trzymać jakby picie wódki było jakimś jebanym sakramentem czy inną świętością, a nie rozrywką i zabawą. No rozpierdala mnie, jak ktoś jeść normalnie nożem i widelcem nie potrafi, ale wódeczka to musi być elegancko wypita, jak należy, zgodnie z grubą księgą zwyczajów. A w niektórych rodzinach to w ogóle za przepijanie możesz dostać po ryju, bo nie smakuje ci - to nie pij. Przepijaliśmy już wodą mineralną, herbatą, mlekiem. Można czymś jeszcze dziwniejszym? Może wodą po ogórkach. Nie wiem. Można spróbować.


Jest w porządku. Tylko mój mózg mnie robi w chuja czasami.

Mój problem polega na tym, że martwię się plamą na swetrze zamiast go uprać. I wciąż robię to samo oczekując innych rezultatów. I jeszcze wykazuję myślenie typu, że skoro przyznałam się do błędu nie muszę już się go wyzbywać.

Dobranoc :)


Never


skomentuj || strona główna.


To właśnie powtarzała, jak automat. Kiedy próbowałem ją pocieszać, mówiła, że już nic nie ma dla niej sensu. Że już po wszystkim. Raz nieopatrznie wspomniałem, że z czasem poczuje ulgę. Anka wpadła w taki szał, że chciałem wzywać pogotowie. (…) Rzuciła się na mnie z pięściami, wrzeszcząc, że nienawidzi samej myśli o uldze. I jeśli tylko zobaczy, że rana się zabliźnia, potnie ją nożem.
(Izabela Sowa – Świat szeroko zamknięty)


Never


skomentuj || strona główna.


Całą noc rozdrapywałam rany i mam krew za paznokciami. A teraz płaczę i gryzę poduszkę. Bo już niczego więcej, w co można by zatopić kły nie mam.

Jestem żałosna. Nic dziwnego, że się śmieją. Sama się wytykam palcami, więc jak do innych mogę mieć pretensje.

Umrzyj idiotko. Błagam cię, umrzyj.

Nie wiem, po co ja tu piszę.
Nie wiem, po co ja tu żyję.





Każdy potrafi być kochany przez chwilę, jak chce coś dostać. Nie gadaj głupot tylko ogarnij się. Masz 23 lata, a dajesz się wykorzystywać jak 10 latek. Przestań patrzeć, co ktoś powie, bo jesteś dorosła i powinnaś mieć swoje zdanie. Inni nie są nieomylni. Życie to nie bajka, trzeba kochać jak ktoś kocha i być skurwysynem jak ktoś jest skurwysynem.


Never


skomentuj || strona główna.


Aniu, nie obraź się, ale może ty masz zapalenie spojówek, że tak płaczesz cały czas?


Męczy mnie powstrzymywanie się od płaczu. Gryzę policzki od środka i język. Wbijam sobie paznokcie w ciało. Żeby nie płakać. Ewentualnie wychodzę do łazienki wypłakać się. Ale też nie można miliard razy na dobę tak. Wszyscy wiedzą, że ja sikam często, ale nie AŻ TAK często.

Boję się. Boję się, że moim życiowym zadaniem będzie udawanie. Uśmiechanie się. Tłumienie łez. Beztroskie pogawędki. Że nad tym będę przez całe swoje życie pracować. Żeby jak najlepiej udawać, że jest normalnie. Żeby jak najskuteczniej maskować depresję, lęk, obojętność, poczucie bezsensu i cały ten popierdolony emocjonalny bagaż. Że nie chodzi o to, żebym zaczęła czuć się normalnie, tylko żebym nauczyła się nie okazywać na zewnątrz tego, co mną targa od środka.

Gratulacje, za każdą niewylaną łzę. Za każdy niewypowiedziany lęk i nieokazany smutek.

Smutno mi. Boję się. Niepewność mnie wykańcza. Wznoszę błagalne prośby i w napięciu czekam, czy się spełnią. I płaczę jeszcze zanim się nie spełnią. Na samą myśl. (Jak się spełnią to też płaczę - ze wzruszenia, ale to jest jakieś takie szczęśliwe wzruszenie podszyte jakimś bólem). Kompletnie nie potrafię wyrzucić tego smutku z głowy. A chwile szczęścia są bez sensu, bo do niczego nie prowadzą. Oczy mokre od łez i nawet nie wiem, co naprawdę jest przyczyną tego stanu. (Pewnie ja sama, mój mózg, żadne czynniki zewnętrzne w każdym razie, wbrew temu, co się wszystkim dookoła wydaje). Boję się, że to nigdy nie minie. Że całe życie będę musiała udawać i powstrzymywać się. Udawać, że jest ok. Że się nie boję. Że nie jest mi smutno. (Chyba, że będę miała powód do smutku. Wtedy będę musiała udawać, że to z tego powodu się smucę i płaczę). Boję się, że nigdy nie będę czuć jak zdrowy człowiek. Że postępem będzie coraz lepsze udawanie i ignorowanie swoich odczuć. Nigdy nie będzie normalnie. Czuję to.

Idź do lekarza, ja chyba też będę szedł, o ile mnie będzie stać.
Oczywiście zabrzmiało mi jak: ja pierdolę, o kurwa, jaka ty jesteś pojebana.


Nie mam, po co żyć i nie umiem. Nic mnie nie cieszy, nie daje satysfakcji. A jak mi na czymś zależy, to okazuje się to być najbardziej spierdolonym wadliwym towarem na świecie, z którym nie da się nic zrobić choćby się nie wiem jak chciało. Nie wiem, co zrobić. Jak. Skąd wziąć na to siłę i czy to w ogóle ma jakikolwiek sens. Nic nie chcę/nie wiem, co chcę/wszystko chuj i się nie da, więc najlepszym, co mogę zrobić jest wybieranie w tym całym syfie tego, co mi się najbardziej opłaca lub jest dla mnie najwygodniejsze. Ludzie się dziwią, że nie ryzykuję, że nie walczę. I nawet nie to, że się boję czy mi się nie chce. Ja po prostu nie mam po co, nie mam dla kogo.


Never


skomentuj || strona główna.


Mój problem polega na tym, że martwię się plamą na swetrze zamiast go uprać. I wciąż robię to samo oczekując innych rezultatów. I jeszcze wykazuję myślenie typu, że skoro przyznałam się do błędu nie muszę już się go wyzbywać.

Never


skomentuj || strona główna.


Nigdy nie byłam jakąś wielką fanką Paktofoniki. Ale teraz to chyba znienawidzę ten zespół, który akurat jest kompletnie bogu ducha winny mojej niechęci. Cóż, bywa.

Never


skomentuj || strona główna.


Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby.

No, a później dzieją się takie różne historie z koniami trojańskimi czy tam końmi.

Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u