Doprawdy, nie uśmiecha mi się życie w świecie, gdzie noszenie zielonych skarpetek i fioletowych adidasów nie jest już żadną ekstrawagancją.

Never


skomentuj || strona główna.


Chyba jest źle. Bo mówienie tych wszystkich bredni przychodzi mi z coraz większym wysiłkiem. Nie rozumiem czemu, ci wszyscy faceci tak się uparli, żeby całować mnie po rękach. One przecież są takie obleśne. Krótkie paluszki, niesymetryczne paznokcie. Ciekawe, czy gdyby wiedzieli, czego dotykałam i co robiłam tymi rękami też by tak chętnie całowali.

Never


skomentuj || strona główna.


Nudziara. Pół życia spędzająca w bibliotece. Drugie pół w toalecie. Trzecie pół w lodówce. Czwarte pół w galeriach handlowych. Beztalencie matematyczne. Wciąż liczy na palcach, a że ma ich ograniczoną ilość, zakres jej działań matematycznych również jest bardzo ograniczony. Nie tylko matematycznych zresztą. Ofiara syndromu sztokholmskiego. Stale głodna i znudzona. Lubię źle o sobie mówić, szczególnie, jeżeli to półprawda. Wtedy łatwiej zasugerować sobie, że to gówno prawda. Jak widać żyję w świecie kłamstw. I deszczu.


Never


skomentuj || strona główna.


Daj mi, daj mi, daj mi. Chcę mieć. Więcej. Ciągle więcej i więcej. I nigdy nie mam dość. Nie znam umiaru. Nie umiem się zatrzymać, wyhamować. Siłą rozpędu coraz dalej i dalej. Nie myśląc. Nie analizując. Na refleksję przyjdzie czas później. Kiedy będzie już za późno. Jeszcze, chcę jeszcze. Ciągle chcę. I biorę sobie nie zważając na koszty. Pomyślę o tym później. Teraz to nieważne. Teraz chcę się nie zatrzymywać. Jak najwięcej, jak najszybciej. Tylko tego pragnę w tym momencie. Liczy się tylko ten moment. Cała reszta nie istnieje, nie jest ważna. Tylko tu i teraz i dalej do przodu. Nic więcej. Uwielbiam się zatracać. W jedzeniu, w zakupach, w miłości, w fotografii, w sporcie, w książkach… I skłamałabym, gdybym napisała, że jeszcze nigdy nic dobrego z tego nie wyszło.

Never


skomentuj || strona główna.


Dlaczego nie potrafię być taka, jaka chciałabym być?
[Nikt nie potrafi (?).]
Bo się nie starasz. Bo ty nie chcesz być w ogóle. Bo ty nawet nie chcesz chcieć.
Przecież chcę!
Wydaje ci się. Ty już dawno przestałaś chcieć. Na własne życzenie.
Myślałam, że tak mi będzie łatwiej.
Nie myśl tyle, tylko działaj. A kiedy myślisz, to realnie. Skończ z tą abstrakcją.


Wariatka. Nie wiem, po co tam poszłam i na co liczyłam. [Może, że go przypadkiem spotkam, wpadniemy sobie w ramiona i wszystko będzie, nie tak jak kiedyś, tylko lepiej, idealnie, zupełnie jak w filmie i to tylko w tych lepszych momentach.] Widziałam go jak stał na naszym przystanku. Daję słowo widziałam go, albo mam omamy. Stał na tym przystanku, więc ja uciekłam. Po prostu odwróciłam się i uciekłam. [Myślałam, że mnie będzie gonił, czy co?]. Musiałam tam pójść. Musiałam po tylu miesiącach odwiedzić to miejsce. I ja tam jeszcze wrócę. Nie raz. Będę tam wracać przez całe moje pieprzone życie. Wszystko zatacza kręgi. Historia się powtarza. To się nigdy nie skończy.


Never


skomentuj || strona główna.


Zajmuję się zaspakajaniem swoich wyimaginowanych potrzeb. Na usprawiedliwienie mam tylko tyle, że to nie ja, a społeczeństwo konsumpcyjne kreuje owe potrzeby. Kult indywidualizmu ograniczający się do wizerunku kształtowanego za pomocą dóbr konsumpcyjnych. Wciąż poszerzający się zakres dóbr uznawanych za niezbędne i zawężający, tych uznawanych za luksusowe. Idealne warunki, żeby wpaść w jakąś chorobę psychiczną. Szczególnie, jeżeli ktoś jest inteligentny, wrażliwy, samotny i pochodzi z nie do końca zdrowej i normalnej rodziny.

Coraz częściej żałuję, że nie potrafię być prawdziwa i uczciwa. Że ukrywam się pod maską ironii, złośliwości, prostackiego dowcipu oraz obojętności, która powoli przyrasta mi do prawdziwej twarzy. Myślałam, że gruby mur obojętności da mi szczęście. Nie wzięłam tylko pod uwagę, że odgradzając się od zła, odgradzam się równocześnie od dobra. Od wszystkiego i wszystkich. Tylko ja i moja przestrzeń. Pustka, którą trzeba czymś szybko wypełnić. Żeby zdążyć przed nieszczęściem. Więc mam zamiast nieszczęścia te wszystkie bzdury i głupoty. A teraz to już nie wiem, co gorsze. Bo przecież cierpienie uszlachetnia.

Boję się, że moje życie już zawsze będzie tak wyglądało. Nie chcę. Nie chcę, żeby do końca życia wszystko było podporządkowane moim obsesjom. Mam dość tajemnic i gry pozorów. Samotność boli. A przecież wcale tak być nie musi. To moje życie i zawsze mogę je zmienić. Wszystko zależy ode mnie. Brak mi odwagi, zdecydowania, pewności, boję się, waham, nie wiem, jak się do tego zabrać. Chciałabym być inna. Przede wszystkim bez tej depresyjno-euforycznej obojętności. A to był fundament mnie. Na tym zbudowałam swoją osobę. Żeby zacząć od nowa musiałabym wszystko rozwalić. Odciąć się od przeszłości, najlepiej zapomnieć. A nie chcę się wypierać tego, co było. Chcę po prostu zamknąć to w szufladzie z napisem: przeszłość, było i nie wróci. Niekoniecznie na kluczyk. Po prostu nie chcę już mieć potrzeby wracania do tego.


Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u