Ostatnio bardzo często przelatują mi przez głowę wspomnienia. Takie migawki z życia. Zupełnie nie związane z tym, co aktualnie robię, gdzie aktualnie jestem i jak się czuję. Siedzę sobie przy biurku, a w głowie pojawia mi się obraz jak zjeżdżałam trzykołowym rowerkiem z górki na Wzgórzach. Byłam wtedy małą dziewczynką. Albo biegam sobie a oczyma duszy widzę to nieszczęsne wesele trzy lata temu, jak pijana robiłam z siebie idiotkę. Albo jadąc autobusem przypominam sobie ten poranek w domu, kiedy idąc do toalety zobaczyłam tatę z rozciętą głową leżącego na przedpokoju. I jak spokojnie go ominęłam, zrobiłam siku po czym wróciłam do łóżka. Zmywam naczynia i przenoszę się w czasie do tamtego akademika, gdzie obrzygałam ściany, bo nie mogłam znaleźć toalety. A później wpakowałam się jakiemuś kolesiowi do łóżka i chciałam tylko leżeć, zdrzemnąć się, a wszyscy byli przekonani, że chcę seksu. Gotuję obiad i czuję ukłucie w sercu, bo przypomina mi się lipiec 2012. Aż sprawdziłam, ale słowa na blogu wtedy nie napisałam. To był chyba najgorszy miesiąc w moim życiu. Doświadczyłam piekła, jakiego nie znałam nigdy wcześniej. Czekam na autobus i mam w głowie wycieczkę do Legnicy, przełażenie przez płot, włóczenie się po mieszkaniach. To był lipiec 2011 i chyba ostatnia taka moja impreza. Później miałam już chłopaka i nigdy nie bawiłam się już tak dobrze. Pamiętam spotkanie z Asią, jak mi narzygała na buty. Spuszczam wodę w toalecie i przypomina mi się podstawówka. Robi mi się słabo, niedobrze i mam ochotę zniszczyć komuś życie. Popijam tabletki na kolana i przypominają mi się wszystkie tabletki, które kiedyś hurtowo brałam. Przypomina mi się tamten smród moczu i potu. Do dzisiaj połykanie tabletek wywołuje u mnie odruchy wymiotne i za żadne skarby nie jestem w stanie powąchać energetyka, nie wspominając już o wypiciu. Patrzę na swoje pochlastane nadgarstki i przypomina mi się Kurewskie życie Peji. Wyciągam z szafy białą bluzkę i pachnie domem. Płynem do płukania, którego używała mama. Teraz moje pranie już nigdy nie będzie tak pachnieć, bo nie wiem, gdzie się do pralki wlewa płyn do płukania. Kilka razy zrobiłam sobie gulasz z serduszek, ale nigdy nie smakował jak ten, który gotowała mi mama. Moje omlety też nigdy nie były nawet w połowie tak dobre. Ściągam buty, bo mnie gniotą, a w głowie mam jak szłam w deszczową noc ze spodniami mokrymi po kolana. Szłam, bo mnie poprosił. Pamiętam też jak siedzieliśmy z Tomkiem nad rzeczką. Milion razy. Tęsknię. Koleżanka obok stuka w klawiaturę, a mnie się przypomina jak pewnego dnia rodzice przynieśli mi małą książeczkę i z powagą oznajmili, że od tej pory jestem zapisana do biblioteki i mogę wypożyczać i czytać tyle książeczek, ile tylko będę chciała. Zdejmuję sweter, bo robi się gorąco a przez głowę przelatuje mi wielka sala z widownią i materacami na podłodze. Wtedy pierwszy i ostatni raz zajęłam pierwsze miejsce. Kolejny raz nie próbowałam, bo bałam się, że za drugim razem już nie będę najlepsza.

Wspomnienia atakują mnie z każdej strony. I nie ważne, czy przypominają mi się dobre czy złe momenty. Wszystkie są równie smutne. Smutek wyziera z każdego kąta. Na cokolwiek bym nie popatrzyła robi mi się smutno. Listy miłosne są smutne. Maskotki są smutne. Zasuszone kwiaty są smutne. Zdjęcia z imprez są smutne. Otrzymana w prezencie biżuteria jest smutna. Smutne są książki, których nawet nie otwarłam,a dostałam je ponad rok temu. Gdybym przeczytała od razu, może teraz moje życie wyglądałoby inaczej...

Never


skomentuj || strona główna.


W sumie nie chce wiele tylko potrzymaj mi głowę,
gdy znów wyrzygam miłość by zapomnieć o Tobie.


Never


skomentuj || strona główna.


Zastanawiam się ile jeszcze. Ile jeszcze bólu. Ile jeszcze upokorzeń. Ile jeszcze samotności. Ile jeszcze kłamstw. Zastanawiam się, czy to się kiedyś skończy i ile jeszcze. Gdzie jest granica i czy w takich sytuacjach granica istnieje. Czy jest stała czy przesuwa się, im bardziej ja przesuwam się w jej stronę. Czuję się jakbym goniła tę granicę rozpaczliwie chcąc ją przekroczyć, a ona uciekała tym dalej im bardziej ja się zbliżę. Porta semper aperta est.

Wiem jest dobrze, kiedy jest hajs i sława
Ale zostań proszę ze mną kiedy spadam


Granice. Nie ma granic. Granice przesuwają się wraz z nami.

Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u