Spokojna i prowokująca. Nie odpowiada na pytania o muzykę i religię. Na większość pytań nie odpowiada. Do pewnego stopnia otwarta i bezpośrednia, ale jednak pełna tajemnic, trzyma ludzi na dystans. Trochę cierpi na bezsenność, chociaż po kofeinie z efedryną śpi jak zabita. Może wtedy rzeczywiście jest bliska śmierci. I nie pytaj mnie o nią, znasz ją doskonale. Wciąga brzuch nawet podczas snu, bo nie lubi wyglądać jakby była w ciąży i jest zbyt pusta oraz próżna by zwracać uwagę na wygląd kogokolwiek poza sobą. Tak, naprawdę lubi zmywać. Gotować zresztą też. Pozornie idealna kandydatka na żonę. Biedny ten, kto ulegnie tym pozorom. Nie słodzi herbaty, od zawsze. Studiuje bezprzyszłościowy i obciachowy kierunek na najbardziej wieśniackiej uczelni w Krakowie. Bo łatwy i przyjemny. Poza tym co za różnica ten czy jakikolwiek inny. Ważne żeby sobie postudiować. Cokolwiek. Pożyć jeszcze trochę na koszt rodziców i ewentualnie mieć papier z wyższym wykształceniem. W przyszłości zamierza improwizować. W pewnym sensie nienawidzi Seneki, za to że pierwszy odkrył to, do czego dochodziła przez jakieś 19 lat swojego życia.

Strasznie ma słabą głowę, ale to jej odpowiada. Wcale nie lubi świata na trzeźwo, chociaż usilnie udaje przed wszystkimi i przed samą sobą, że jest inaczej. Chyba jest wyluzowana, albo nieczuła, mało rzeczy ją rusza, większość spraw zbywa pogardliwym, lekceważącym prychnięciem. Ale w gruncie rzeczy jest przewrażliwioną na swoim punkcie niesamowicie samotną istotą. Ludzie myślą, że im ufa, a prawda jest taka, że ma gdzieś, czy ją skrzywdzą czy nie. Kupuje głownie czarne ciuchy, zawsze się przydadzą, a nuż jakiś pogrzeb będzie. Jest szczęśliwa kiedy nie myśli.

Zmienna, niezdecydowana czyli po prostu niepewna i zakłamana. Taki kameleon trochę. Wszystko zależy od sytuacji, od pogody, od otoczenia, od fazy księżyca, od jej widzimisię.

Na pewno tolerancyjna i zbyt pobłażliwa. Wybaczyłaby wszystko, byleby tylko nie robić sobie wrogów i utrzymać miłą atmosferę. Raczej skłonna do ustępstw. Chociaż kłótliwa, złośliwa, cyniczna, ironiczna i upierdliwa, bo to lubi. Takie hobby.

Przygłupawa, wulgarna, nie na poziomie, prostaczka. Lubi przeklinać, mlaskać i wykładać nogi na stół. Ma poważne braki w podstawowej edukacji i ani jej się śni owe braki uzupełniać. I generalnie to ma wyjebane.


Never


skomentuj || strona główna.


Niesamowita jest energia, jaką dzieci zdolne są z siebie wykrzesać podczas płaczu. Pasja, z jaką poddają się swoim nieszczęściom. Tak, jak dobre dziewczynki z bólem odrywając od ciała kolejny, sztywny i czarny od zaschniętej krwi plaster. Przecież czerwone plamy w kobiecym otoczeniu nie wydają się być niczym niepokojącym. Najwyżej irracjonalnie wstydliwym i krępującym.

Zdarza się. Coraz więcej rzeczy, które kiedyś były nie do pomyślenia teraz po prostu mi się zdarza. I tylko czekam, bardziej podekscytowana niż zaniepokojona, kiedy zdarzy mi się kogoś zabić.

Never


skomentuj || strona główna.


Nie mogę spać. Późnym wieczorem i przez pierwszą połowę nocy uniemożliwiają mi to odgłosy męskiego rżenia, dobiegające zza okna. Moi koledzy też czasem robią imprezy na osiedlu. Ale żaden z nich nie rży jak koń przez pół nocy. Co prawda brat Tomka czasami chodzi pijany nocą po osiedlu i wydaje dziwne dźwięki, ale to jednak co innego. Druga połowa nocy i poranek upływa mi na słuchaniu odgłosów ze śmietnika. I te są nawet głośniejsze i bardziej uciążliwe. Zgniatając puszki ci ludzie miażdżą jednocześnie całe swoje nieszczęście i ból.
A ja nie śpię. Więc rozdrapuję stare rany. I tworzę nowe, żeby kiedyś można było je ponownie rozdrapać i przypomnieć sobie, że nie po to upadam, by się podnieść, lecz podnoszę się, aby upaść. To prawie jak Sobota urodzony by przegrać, żyje by wygrać. Tylko że na odwrót.
A kiedy zasnę na chwilę niespokojnym snem, to śni mi się Polak na Wyspach Brytyjskich, który mordował, a miejsce zbrodni nazwał Drobiarnią.
A rano piję herbatę żurawinowo-rabarbarową. Jest tańsza, bo herbatki z chromem i l-karnityną nie dają żadnych efektów, poza smakowymi, a i tu mam pewne zastrzeżenia.
Sielanka prawie. Gdyby nie fakt, że wszystkim muszę się cieszyć samotnie. Usilnie strzec przed światem wszystko to, czym chciałabym się pochwalić. Bo ukradną, wszystko zabiorą. A dochodzenia swoich praw jest szczególnie trudne w przypadku wartości niematerialnych, których nie można komuś po prostu wyszarpać z jego brudnych, chciwych łap. Dlatego najcenniejsze myśli i chwile zatrzymuję dla siebie. Moje złote myśli w kolorze czarnym zapisywane w zielonym notesiku z Kubusiem Puchatkiem na okładce. Zawsze noszę go przy sobie. Tak samo, jak zawsze mam ze sobą książkę. Parasol, pendrive’a z muzyką, dużo rzeczy. Szkoda, że nie zawsze mózg. Chociaż swoją drogą, na co komu mózg w torebce?

Never


skomentuj || strona główna.


Pomarańczowy to cierpienie, niebieski to obłęd.

Zawsze chciałam umieć tak wykręcić prawo, żeby wyglądało jak precel. Miałam być adwokatem, żeby bronić tatusia. Teraz nawet nie wiem, czy to mamusia bardziej tej obrony nie potrzebowała. A może to ja potrzebowałam władzy i manipulowania wszystkim i wszystkimi dookoła. I tak by mi w końcu ster wypadł z ręki. Nie ma czego żałować.

Wiesz, co odpowiedział pijak, gdy ktoś zwrócił mu uwagę, że ma zaczerwienione oczy? „Wydaje ci się, że źle wyglądają? Powinieneś je zobaczyć z mojej strony.”

Za dużo niedomówień, za dużo aluzji, kłamstw. Za dużo nadziei, wiary i sceptyzmu. Wszystkiego za dużo. Tylko siły za mało.

Szaleniec zawsze postępuje logicznie, tylko że jego logika jest potwornie skrzywiona.

Wczoraj śnił mi się Andrzej. Że wyskoczył z mojego balkonu i rozwalił się na moim trawniku. Twarz miał kompletnie zmasakrowaną, jakby po oparzeniu chemicznym. Czułam ciepło od tych zwłok, ale bałam się ich dotknąć w obawie, że on wcale nie umarł i że kiedy tylko się zbliżę chwyci mnie i jak gdyby nigdy nic stwierdzi, że dzisiejszego wieczoru wybierzemy się na gdzieś na imprezę.


Never


skomentuj || strona główna.


Straszny błąd popełnia ten, kto chcąc się kogoś pozbyć ze swojego życia, zabija go. Przed żywym człowiekiem można zamknąć drzwi lub uciec na koniec świata. Dla ducha ani ściany, ani odległość nie stanowią problemu.

Never


skomentuj || strona główna.


Skoro nawet mój komunikator internetowy uważa go za osobę podejrzaną i potencjalnie niebezpieczną, to coś w tym musi być. *

Never


skomentuj || strona główna.


Dwa lata. Historia lubi się powtarzać. Dwa lata temu. Czyniłam zło bez wyrzutów sumienia. Nadal ich nie mam wspominając tamten czas. Po pierwsze było minęło, nie wróci i nie zmieni się. A po drugie, jak się później okazało jak i tak byłam najuczciwszą osobą w tej historii. Bo najmniej mówiącą i niczego nie deklarującą. Dzisiaj przyjdzie mi zmierzyć się z duchem przeszłości numer dwa. Pierwszemu wystarczył rok. Tak naprawdę to mnie wystarczył ten rok, nie jemu. Nie pamiętam, czy kiedyś bałam się konfrontacji z przeszłością. Teraz się nie boję. Tylko trochę mi się kiszki skręcają, jak się nagminnie gwałci Heraklita. Nie wiem, po co jeszcze jego w to wszystko wciągać.

Never


skomentuj || strona główna.


Podobno zemsta lubi czekać. To się doczekała (?). Dwa lata. Zasłużyłam sobie, więc się nie rzucam. Może on nawet nie robi tego specjalnie ani świadomie. Ale te jego poglądy tak dalekie od moich, cholernie brutalne i bezlitosne wydają się być jak najbardziej prawdziwe. I to mnie przygnębia. Bardzo. Jestem malutka, głupia i nieważna.

Czasami robię coś, żeby tego żałować i móc się wypłakać komuś na ramieniu posiadając ku temu słuszny powód.

Żadnych papierosów. Palę tylko mosty za sobą. Co i tak jest bez sensu. Przecież można przebyć rzekę wpław. Albo łódką po prostu.

Never


skomentuj || strona główna.


Naprawdę nie wiem skąd w nim tyle jadu i złośliwości. Ta cała niechęć do świata. Zero litości. Zero przebaczenia. I każdemu kopa w dupę. I wszystko chujowe. I żałosne. A każdy tylko patrzy jak tu drugiego wykorzystać i zgnębić. Nie wiem, ale się domyślam skąd. I to jest w chuj smutne. Że nawet jego śmiech nie jest radosny, tylko złośliwy. Chciałabym żeby był szczęśliwy. Żeby kochał i był kochany. Żeby dał sobie trochę na luz. Żeby nauczył się cieszyć z małych rzeczy. Żeby jego szklanka w połowie była pełna, a nie w połowie pusta. Szkoda mi go. Tak zajebiście mi go szkoda. Ale pewnie to ja jestem głupia i naiwna. Ale przynajmniej widzę wokół siebie dobro, a nie zło i głupotę. I nieważne jak jest naprawdę. Liczy się tylko przez jakie patrzysz okulary. Jakbym była bardzo złośliwa i sfrustrowana to spytałabym: i na chuj ci to wszystko, że jesteś oczytany, wygadany, wysportowany, samodzielny i atrakcyjny, skoro i tak nie jesteś szczęśliwy?

Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u