Chciałabym, żeby ktoś mnie kochał bez względu na wszystko. Tymczasem słyszę: nie bądź taka, zmień się, bo wszyscy się od ciebie odwrócą (w domyśle: ja się od ciebie odwrócę). I będziesz sama. Sama jak ten środkowy palec, który tak uwielbiasz wszystkiemu i wszystkim pokazywać przy każdej nadarzającej się okazji. Gdybym chciała nie mieć tego wszystkiego w dupie, to już dawno wylądowałabym na oddziale zamkniętym.

Jajka latają, talerze latają. Normalna sprawa. Później ja to muszę sprzątać. Też normalne. Wczoraj z okazji rocznicy moich rodziców latał wazon. To naprawdę jest zabawne. Tomek się o mnie martwi. Zazwyczaj wieczorami, kiedy się nudzi i spać nie może, bo tylko wtedy sobie o mnie przypomina. A ja mu mówię, żeby się nie martwił, bo nie ma o co, a złego licho nie bierze. Ojciec chciał, żebym poszła wysłać mu na pocztę listy polecone. W inpostowych kopertach. Chyba po to, żeby mnie na tej poczcie zlinczowali, a w najlepszym wypadku wyrzucili za drzwi.


Nie udawaj głupszej, niż jesteś. Kogo chcesz oszukać? I przede wszystkim, po co?


Never


skomentuj || strona główna.


Jako posiadaczka małego biustu jestem w o tyle korzystnej sytuacji, że nie muszę dopłacać za watę, którą wypychane są miseczki staników w niewielkich rozmiarach. Natomiast posiadaczki obfitych piersi podobno muszą więcej wydać na biustonosz, gdyż jego uszycie wymaga użycia większej ilości materiału. To jeden z nielicznych powodów, dla których cieszę się, że klatę odziedziczyłam po ojcu. A skoro już jestem przy typowo babskich sprawach, to w ciągu trzech dni wydałam 300 zł. Głównie na ciuchy. I teraz mogę się lansować na osiedlu w zajebistych rurkach, na kosmicznie wysokich obcasach i z twarzą zakrytą wielkimi, ciemnymi okularami. Zmieniłam też kolor włosów. Kupując farbę w odcieniu czarnej kawy byłam przekonana, że wyjdzie mi taki ciemny brąz, albo wręcz czarny. Tymczasem nie wyszło prawie nic. Ja co prawda kawy nie pijam, więc mam prawo nie mieć pojęcia, jaki kolor ma czarna kawa. Teraz już wiem, że na pewno jaśniejszy, niż czerwona herbata. Przynajmniej takie wnioski nasuwają się patrząc na moją fryzurę. A ta butelka pozbawiona etykietki, co stoi w lodówce, to nie jest barszcz czerwony, tylko Smirnoff. Chyba znowu robię się gruba i żarłoczna. I będę musiała poprosić o trumnę w rozmiarze xxl. Ostatnio jakoś nie mogę dojść do porozumienia ze sobą, nie wspominając już o reszcie świata.

Nie ma dobroci i nie ma absolutnego zła. Są tylko egoistyczne pragnienia i przemożna chęć ich zaspokojenia.


Never


skomentuj || strona główna.


Ruszanie i stawanie mam już mniej więcej opanowane. Mistrz kierownicy. Sprzęgło, kurwa sprzęgło. Sprzęgło, jak ruszasz. Sprzęgło jak hamujesz. Sprzęgło, jak zmieniasz biegi. Sprzęgło zawsze i wszędzie. A szczególnie wtedy, kiedy chcesz rozjebać silnik. Nie wiem, czy tylko ja tak mam, że zamiast patrzeć przed siebie, gdzie jadę, patrzę pod nogi, gdzie są pedały.

W moich nowych butach nie jestem w stanie chodzić, więc zataczam się, kuleję i kuśtykam. Nie chodzi nawet o wysokość obcasa. One po prostu są niewygodne. Niewygodne, to zbyt łagodne określenie, ale nie znam chyba bardziej adekwatnego przymiotnika. A ten jest nieodłącznie związany z wyrażeniem moje buty. Każde są niewygodne. Potrafię nawet kupić sobie niewygodne adidasy, tenisówki, kapcie. Tak naprawdę chyba potrafię kupować tylko niewygodne obuwie. Może innego nie produkują. Spodnie, kiedy już uda mi się je wcisnąć na swój tyłek, natychmiast się z niego zsuwają. I ja nie wiem, czy to świadczy o tym, że są za ciasne, czy za duże. Myślę, że są jednocześnie za duże i za ciasne, chociaż nie wiem jakim cudem to możliwe. Z okularami jest nieco lepiej. Co prawda są tak ciemne, że po ich założeniu gwałtownie pogarsza się jakość mojego widzenia, ale w zasadzie nawet mi to odpowiada. Przynajmniej nie muszę udawać, że tego wszystkiego nie widzę.

Zostałam sama, więc zaprosiłam sobie na noc Tomka z winem i ciasteczkami. To oczywiście nie znaczy, że zmieniłam swój stosunek do tego chłopaka. On wciąż mnie irytuje i jest kompletnie nie w moim stylu. Zmieniło się tylko to, że teraz ma dziewczynę Ale nocuje u mnie.

Doszłam do wniosku, że skoro jestem tak kurewsko nieszczęśliwa, to mogę robić co tylko mi się podoba. Postawiłam na sobie krzyżyk. Koniec. Nie mam żadnych planów na przyszłość, ambicji, celów. Już nawet nie chcę tego zmieniać. To jest strach. Strach przed podjęciem drastycznej decyzji. Strach przed zobowiązaniami. Odpowiedzialnością. Konsekwencjami. Bo wygodnie jest tkwić w jednym miejscu. Nawet jeżeli to piekło. Bo przynajmniej gorzej być nie może. Nie ma nic do stracenia. Nie ma o co się bać, starać.


Never


skomentuj || strona główna.


Fajnie było.

Najpierw w szaleńczym pędzie pakowałam się, zbierałam adresy, żeby wysłać kartki z pozdrowieniami (tak, nie jestem pewna, gdzie właściwie mieszkają moi kumple) i pożyczałam prostownicę od koleżanki, bo nie pojadę przecież z włosami w nieładzie. Dworzec autobusowy udało mi się znaleźć bez problemu, podobnie było z kupnem biletów. Schody zaczęły się dopiero później. I dosłownie i w przenośni. Prawie mi kręgosłup pękł, jak wnosiłam po owych schodach bagaże. Ale to jeszcze nic. Najgorzej było ze znalezieniem toalety i mojego autobusu. I to w ciągu 15 minut. A kiedy już się udało kierowca rzucił mi takie spojrzenie, jakbym uciekała przed policją, przemycała coś, albo w najlepszym wypadku wpakowała się nie do tego autobusu, co trzeba. No, w sumie to dokładnie tak się czułam.

Na miejscu okazało się, że pokój był bardzo ładny, a gospodyni, która go wynajmowała bardzo miła. Jej mąż był ratownikiem górskim. Nie wiem, czy to szczęście, czy pech, ale jakoś nie miałam okazji go poznać. I byłoby super, gdyby mi w nocy zegar nie tykał, nie dając spać i gdyby nie było tak duszno (nadal nie rozumiem, dlaczego ja wtedy po prostu nie wstałam i nie otworzyłam tego cholernego okna).

Na dłuższe wycieczki górskie należy wybierać się jak najszybciej, zanim minie zapał. Doliną Małej Łąki szłam na Przysłup Miętusi, następnie był Małołączniak, Krzesanica, Ciemniak i Doliną Tomanową do schroniska na Hali Ornak, a później to już nie pamiętam nawet jak dotarłam z powrotem do mojego tymczasowego domu.

Na Giewont chciałam pójść, ale (słowo daję, nie wiem jak to zrobiłam) doszłam jedynie na jakieś cholerne pastwisko. Później przytulałyśmy się z Moniką do drzew. Bo to podobno uspokaja.

Przytyłam 3 kilo i nawet się nie dziwię, że wszyscy myślą, że ja nie po górach, a po knajpach chodziłam. Ale oscypek z grilla z boczkiem i żurawiną jest taki pyszny. A na deser szarlotka na ciepło z lodami. I jeszcze naleśniki z owocami i bitą śmietaną. Ale to tak wyjątkowo. Na co dzień w ogóle nie jadłam normalnych posiłków. Tylko czekolada, batony, lody i chrupki czekoladowe.


Never


skomentuj || strona główna.


to rymy snu
który nie przychodzi
w dusznym pomieszczeniu
miarowo tyka zegar
śpię w obcym pokoju
zamknięta na klucz
patrzę przez okno
na nieznany mi świat
wszędzie dokoła
lasy i góry
kocham to miejsce
to nie jest mój dom

Never


skomentuj || strona główna.


Mleko wykipło, nie ma o czym gadać. Ale ten pierdolony, rudy chuj prześladuje mnie już od ponad dwóch lat. I nie miałabym nic przeciwko, gdyby prześladował mnie na jawie, a nie tylko w snach. Problem w tym, że nie wiem, co czuję. Problem w tym, że nie wiadomo, co się powinno czuć. Mniejsze zło jest zwykle trwalsze. Stare rany nie krwawią. Kłamca nikomu nie dowierza. Co stoi bywa podpierane. I można tak w nieskończoność z krzyżówkowymi aforyzmami. Aż w końcu wyjdzie hasło japiszon. Wiecie, po czym poznać dietę 1000 kcal? Po czapce i rękawiczkach. A jeżeli ja kiedykolwiek będę brała ślub kościelny, postawię przed wejściem takiego pana, który będzie rekwirował na czas ceremonii telefony komórkowe oraz inne urządzenia wydające dźwięki. Bo na razie to mam niszczarkę do płyt zamiast stacji dysków CD.

Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u