Wakacje. Ten długo oczekiwany czas. Niby nic, ale wszystko wygląda inaczej, jeżeli nie budzisz się we własnym łóżku, we własnym domu. Nawet jeżeli budzisz się w namiocie za domem i tak wszystko jest inne. Takie wakacyjne. Każde nadchodzące wakacje mają być tymi najlepszymi. Wyjeżdżając wierzymy, że to będą najlepsze wakacje w naszym życiu. Z nadzieją patrzymy w nieznane. Będzie super mówimy sobie (no chyba, że akurat zostaniemy siłą wypchnięci na wakacje gdzieś gdzie wcale nie chcemy się znaleźć). Pierwszy dzień, kiedy budzimy się w nowym miejscu (właściwie niekoniecznie nowym, może być nawet to co rok temu) jest taki niezwykły. Patrzymy w niebo, w dal, podziwiając okolicę. Starannie dobieramy ubiór, żeby świetnie wyglądać, lub zakładamy byle co i szybko wyruszamy na przeciw wakacyjnym atrakcjom. W wakacje wszystko wygląda inaczej. Lepiej. Pierwszy raz smakuje nam gulasz (znaczy się trzy kawałeczki mięsa i ziemniaki ;)). To jest taka magia tych dwóch miesięcy. Ludzie, którzy normalnie nie są fajni wydają się fajni. Wszystko wydaje się piękne, niezwykłe i wieczne. Gorąco wierzymy, że wszystkie wakacyjne znajomości przetrwają, że skacząc na główkę do płytkiej wody wcale nic sobie nie zrobimy, że nowo poznany chłopak (ten co nosi w kieszeni taki fajny nóż) wcale nie jest niebezpiecznym przestępcą. Wakacyjny czas sprzyja idealizowaniu ludzi, miejsc i wydarzeń. To jest właśnie ta magia, która w pewnym momencie, zupełnie niespodziewanie przestaje działać. Coś co było dobre w te dwa wakacyjne miesiące nagle przestaje być takie wspaniałe. Tak już jest, ale nie martwcie się. Zachowajmy w pamięci piękne wspomnienia i pamiętajmy, że za rok też będą wakacje. Te, które dopiero nastąpią będą najfajniejsze.

Never


skomentuj || strona główna.


Każdy ma na świecie coś cennego. Coś najważniejszego. Wystarczy dowiedzieć się co to. Na dobry szantaż w wykonaniu profesjonalistów nie ma mocnych. Uczucia i wartości noszone w sercu to jest właśnie ten najsłabszy punkt, w który się uderza. Co zrobisz, jeżeli możesz wybierać pomiędzy miłością a honorem i uczciwością? Albo zdradzisz przyjaciela, postąpisz nieuczciwie albo stracisz to, co dla ciebie najważniejsze. I nic nie zrobisz. Nic nie poradzisz na to, że kochasz. Nic nie poradzisz na to, że masz lub wiesz coś co jest potrzebne innym. Nic nie poradzisz na to, że ci inni są zdesperowani i zdolni do wszystkiego. Źli mają tę przewagę, że nie muszą. Nie muszą postępować zgodnie z prawem. Nie muszą być szlachetni ani uczciwi. Poprostu nie muszą. Nic nie poradzisz na to, że cokolwiek zrobisz będzie źle. Nic nie poradzisz na to, że masz pecha. Tak wyszło. Dobro zawsze zwycięży? Byćmoże, ale ty możesz tego momentu nie dożyć.

Never


skomentuj || strona główna.


Dość już mam natrętnych pytań. Irytuje mnie ludzkie wścibstwo. I nie ma dla mnie znaczenie, czy wynika z troski czy z ciekawości, czy z chęci dopierdolenia mi. Większość pytań traktuję jak atak. Jak zamach na moją prywatność. Budzą też we mnie zdziwienie. Czemu kogokolwiek to interesuje, a raczej w jakim celu pyta. I co może zrobić z odpowiedzią. Na tym etapie już robi się niebezpiecznie.

A co? A gdzie? A jak? A na pewno? A powiedz? A dlaczego? A spierdalaj. Znaczy się mam już dość. Zwyczajnie dość. Mój pokój, moja szuflada, moje ubrania, moja fryzura, moje życie, moja sprawa. Moja, nie twoja. No nie mówcie tylko, że ja jestem aż tak fascynującą osobą.

Zawsze byłam bardzo skryta i zamknięta w sobie. Niewiele o sobie mówiłam. Nikt mnie nie znał tak naprawdę. Ponieważ nikt nie chciał mnie poznać. Przyzwyczaiłam się. Nikt mnie nie zna. Nie wiem, czy to bardziej smutne czy śmieszne, że nawet najbliżsi nic o mnie nie wiedzą. A kiedy próbują się dowiedzieć ja uciekam lub ich odpycham, bo traktuję to jak natrętne pytania.

Never


skomentuj || strona główna.


Wybrałam się dzisiaj rano do sklepu. Jechałam klekoczącym się autobusem, który zdawał się za chwilę całkiem rozwalić na środku jezdni. Śmieszne co? Normalnie to jakby się ten autobus rozwalił to by nie było śmiesznie, ale w końcu jestem dziecko wychowywane na Tommie I Jerrym i fakt, że myszka wbija kotu gwóźdź w ogon mnie śmieszy. Ach te bajki demoralizują. "Trzeba przetrwać wszystko tak jak plakat przedwyborczy" powtarzałam sobie próbując nie przewócić się. A za oknem oczywiście plakaty przedwyborcze. Co chwilę pan Donald. Ten to ma dobrą reklamę, bo tylko jego kojarzę i pamiętam a dużo tych plakatów mi przelaciało dzisiaj przed oczami. I nie na wszystkich był Donald. Ale na wiekszości z nich. Nie lubię zakupów. Nie lubię tłumu ludzi. Ale w końcu przecież trzeba wybrać korektor do długopisu posiadający odpowiednią barwę. Najlepiej maksymalnie dopasowaną do koloru kartki zeszytu. Nie ma to jak perfekcjonizm. Na szczęście wybrałam się na te zakupy z samego rana i kiedy ten potworny tłum napłynął do sklepu ja już kończyłam kupowanie. A czekając na autobus widziałam dwóch chłopców dbających o kondycję i biegających. Ostrożnie biegali, żeby nie zniszczyć swojej mozolnie układanej przez cały ranek fryzury.

Never


skomentuj || strona główna.


Wszystko ma swój początek. Koniec zreszta też. Początek i koniec dwa przeciwstawne pojęcia. No raczej nie do końca. Początek jest końcem, a koniec początkiem czegoś innego. Bo to jest na tym świecie tak dziwnie, że wszystko zależy od punktu widzenia. Wygrana. Ktoś jest zwycięzcą, ale z tego powodu ktoś inny musi być przegranym. Zawsze jest coś za coś. Zazwyczaj nasze szczęście kosztem cudzego.

Moja babcia mówi, że jestem uparta jak osioł zupełnie jak mój tata. A to jest akurat gówno prawda, bo po pierwsze nikt mojego tatusia nie będzie do osłów porównywał, a po drugie jak ktoś nie ma nawet pół argumentu na potwierdzenie swoich racji to już nie moja wina. Bo tak będzie lepiej, ja wiem lepiej, bo cię proszę, bo tak żadnym argumentem nie jest. Przynajmniej dla mnie.

Kiedyś będę kimś i kij wam w oko. Przekonacie się.

Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u