Mój geniusz mnie poraża niekiedy. Na przykład dzisiaj. W skrócie wygląda to tak, że mam 68 stron jakichś bzdur kompletnych, których się czytać nie da. Połowę sama napisałam, resztę sparafrazowałam, nie ważne. Na wczoraj miałam oddać poprawioną wersję. Niestety od poniedziałku się za to nie mogłam wziąć. Bo najpierw się dobrze chciałam bawić, następnie się od tej dobrej zabawy pochorowałam trochę, a teraz to już i tak wszystko bez sensu. Ale o geniuszu miało być. Tak więc postanowiłam zamiast bawić się w poprawianie tego wszystkiego po prostu wykasowałam to, co było źle. I teraz zostało mi co prawda stron znacznie mniej, ale poprawnych pod każdym względem i przedstawiających jakąś tam wartość naukową. Takie rozwiązanie problemu wiąże się z jeszcze jedną korzyścią, czyli oszczędnością na papierze, tuszu i przede wszystkim oczach oraz mózgu recenzenta, do którego być może w końcu uda się mojej pracy dotrzeć. Jak mam być szczera to największy problem mam ze zrobieniem akapitów, marginesów, interlinii i ułożeniem wykresów tak żeby były równo i nie zajmowały więcej przestrzeni niż to konieczne.


Tak, potwierdzam wiele poprawek dotyczyło przecinków, neologizmów, archaizmów i szyku zdania. Czuję się taka nie rozumiana. Taka pełna czegoś, co tylko czeka na odpowiednie warunki, aby wydostać się na świat. Coś jakby ciąża w mózgu. Boże, co za głupota.



Never


skomentuj || strona główna.


- Szkoda tylko, że życie jest tak krótkie.
- Mnie też szkoda, że porcja spaghetti jest taka mała. Ale w gruncie rzeczy wiem, że ona jest akurat odpowiednia i jakby była większa to wcale nie byłoby lepiej, a na dodatek i tak wciąż by była za mała.


Never


skomentuj || strona główna.


Przecież jestem szarą duszą, która nienawidzi siebie.

Never


skomentuj || strona główna.


Bez agresji i bez depresji. Dobrze i normalnie. Bez żalu. Bez strachu. Tak właśnie. Da się. Da się. Da się. Warto i trzeba. Z umiarem, spokojnie, powoli do przodu. Twoje słowa poprawiły mi humor. Życie poprawić sobie muszę sama. Bez niestety.



Never


skomentuj || strona główna.


Smutek absolutny.mp3 w tej chwili. Mam świadomość, ile pięknych chwil przede mną. Może nie w pięknych butach, bo buty to w moim przekonaniu najbrzydsza część garderoby, ale w pięknych kolczykach. Przeżyję je, zapamiętam a pozytywna energia, którą wyzwolą będzie we mnie już zawsze. Chce wierzyć, że te słowa, które dodawały mi sił w najtrudniejszych momentach nie były obietnicami bez pokrycia i pustymi frazesami. Obiecaliście. Przecież obiecaliście. Nawet nie pamiętacie, co mi obiecywaliście. Ładnie brzmiało i pomogło. To się liczy. Ale ja pamiętam cały czas. I czekam. I serce krwawi.

Kręci mi się w głowie z przerażenia. Mam wrażenie, że wjebałam się w chorą sytuację i nie bardzo wiem, co powinnam teraz zrobić. Nie wiem nawet, co bym chciała. A gdybym jednak się dowiedziała, to i tak bym się bała tak zrobić. Czekam więc, aż się samo wszystko wyklaruje. Tymczasem oczywiście sytuacja robi się coraz trudniejsza i coraz bardziej mętna. Wątki poboczne owszem dają chwilę wytchnienia, ale też komplikują i tak już niełatwą sytuację główną.

A miało być bez depresji.
Życie, życie...


Never


skomentuj || strona główna.


Mam niepokoje, fobie paranoje lęki
kiedyś może i nie mogłem i potrzebowałem więzi.
Dziś nie muszę być przy tobie, by to wszystko przezwyciężyć.
Indywidualna spowiedź gdy na niebo wschodzi księżyc.



Nie wiem już czy to ja jestem takim potworem czy on. Czy może oboje jesteśmy zranionymi, zagubionymi dziećmi, które sytuacja przerosła, więc rzucają się na ziemię z krzykiem lub gryzą na oślep. Nie wiem nawet, czy chcę wiedzieć. Nie wiem, czy to cokolwiek zmieni. A jeżeli tak, to właśnie tego się boję. Prawda bywa gorzka, prawda bywa słona. Dla lepszego jutra nigdy nie było wczoraj.

Problem ze skrzywdzonymi dzieciakami polega na tym, że wolimy sami dać się skrzywdzić, niż mielibyśmy je zranić.


Never


skomentuj || strona główna.


Naiwność, łatwowierność głupota, nieodpowiedzialność. Albo desperacja. Cała ja. Bo że życzliwość, otwartość i pozytywne podejście do świata oraz ludzi, to nikt nie uwierzy. A może jednak?

Never


skomentuj || strona główna.


Przepraszam, czy to Wrocław Główny? Tak? Bo nie wygląda.

Tak, wiem. Remont i takie tam. Było świetnie. Poznałam, kogo chciałam poznać, a nawet więcej. Przełaziłam przez płot. A rano mnie pies po twarzy lizał. Fajna pobudka. I przeżyłam tę klasyczną rozmowę w pociągu z nieznajomym. Było świetnie. Przeżyłam również, także w pociągu, saunę. Słowo daję, że do domu wróciłam tak mokra, brudna i śmierdząca, że modliłam się aby nikogo z sąsiadów nie spotkać po drodze. Ale było warto. W sumie 660 kilometrów i weekend za 50 zł, a dokładniej za 49,48 zł. Oczywiście warto było nie ze względu na pieniądze.


Never


skomentuj || strona główna.


Życie, życie pieniądz zjada nas jak trema.
Jeden nie ma nic, drugi ma wszystko i niedocenia.



Boli mnie moja bezsilność wobec świata. I głupio mi być nieszczęśliwą. Bo niby z jakiego powodu? To nie ja jestem dzieckiem z gwałtu. To nie nade mną się znęcał ojciec alkoholik. To nie ja jestem znieważana, nie szanowana i traktowana niepoważnie. To nie ja muszę spłacać czyjeś długi. To nie na mnie drze się ryja od rana do nocy. To nie mnie się wykorzystuje. Serce krwawi jak myślę, że nie potrafię nic zrobić. Jakbym chciała to bym potrafiła. Ale za mało chcę widocznie. I zawsze jestem tylko ja i moje studia, moje jedzenie i moja łapa w gaciach. I depresja, bo się woda mineralna w torebce wylała. I moi kumple, z którymi się świetnie bawię. Sielanka. I nawet nie umiem docenić. Ani zawalczyć o cokolwiek. Na razie jesteś piękna i młoda Aniu. Ale to minie. I wtedy zostaną ci tylko wspomnienia i świadomość niewykorzystanych szans. Przejrzysz na oczy i serce ci pęknie za to wszystko, czego nie zrobiłaś. A mogłaś. Bo mogłaś. Cały czas możesz.


Never


skomentuj || strona główna.


Jakoś się nie cieszę. Bo gdybym to była ja, mogłabym usiąść, płakać, rozpaczać i czekać na pomoc. A tak, to ja muszę pomagać. Nie że nie chcę. Po prostu nie wiem ja. Wiem. Boję się. Już ja dobrze wiedziałam, co powinnam była zrobić i kiedy. Ale czekałam biernie, z założonymi rękami, aż sytuacja przybrała tragiczny obrót. Zawsze działam tylko przyparta do muru z nożem na gardle. Nigdy wcześniej. I czasami to jest nawet rozsądne. Ale zazwyczaj jednak nie. Mam wyrzuty sumienia. Ale teraz zrobię wszystko, nawet więcej. Jest zbyt źle na wątpliwości, na trzepot skrzydeł i rady matki. Ale to wróci. Wróci i znowu będzie siać ferment. Wiem to. Jak tylko sytuacja się unormuje te wszystkie pierdoły, niczym małe pieski lub bzykające muchy zaczną zakłócać nasz spokój. I nie wiem, czy to nie będzie gorsze.

Never


skomentuj || strona główna.


Minął mi smutek absolutny, ten bez powodu. Przyszły powody. Ale zabrały smutek. Został strach. Przyszła złość. Wiem, że trzeba coś zrobić. Tylko nie mamy pojęcia jak. Moim zdaniem cokolwiek byłoby lepsze. Ale też rozumiem tę skłonność do tkwienia w bagnie, bo to przynajmniej znajome, na swój sposób bezpieczne. Robię tak samo. Tylko ja tkwię w bagienku. Wiem, że mam lepiej niż inni. Nawet Internet mam szybszy. I mam wspaniałego przyjaciela. Wzrusza mnie to. Innych dziwi. Tak samo jak dziwi, że potrafię w środku nocy zapierdalać w wodzie po kostki, w deszczu przez miasto, żeby spędzić z kimś noc siedząc na przystanku. I przez pół Polski jeżdżę, a nieraz i na drugi koniec tak po prostu, żeby poznać kogoś na żywo i spędzić z nim kilka godzin. Lubię ludzi pomimo, że tak panicznie się ich boję niekiedy. Rozpaczliwie potrzebuję kogoś, komu mogłabym pomagać, ale tak żeby to on się mną opiekował, a nie na odwrót. Pokręcone. Nie wiem, czy w ogóle możliwe. Ale odpowiadałoby mi. Coś na zasadzie: ja ci przyszyję guzik, a ty mi znajdziesz pracę; ja ci pomogę wybrać koszulę, a ty mi życiową drogę; ja cię uchronię przed ugryzieniem komara, a ty mnie przed złem tego świata. To ty się mną powinieneś opiekować i wskazywać drogę w życiu, nie na odwrót. Nie tak się umawialiśmy. Nigdy bym się nie zgodziła na tak odpowiedzialną rolę.

Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u