Wszyscy, którzy przeczytali wiele książek, są ciekawi nowych, choćby i złych. Zdarza się też, że mężczyzna, który kochał wiele pięknych kobiet, zaczyna być ciekaw brzydkich, gdy stwierdzi, że są dla niego czymś nowym

Casanova


A ja mam dość świata, który doprowadza mnie do kolejnych obsesji i serdecznie dość krytyki, która tylko burzy i zabiera nie dając nic w zamian. A tak poza tym, to czytam dużo książek i jestem brzydka.

Never


skomentuj || strona główna.


Studentka. To brzmi dumnie. Szkoda, że nie dla mnie. I nie dla kogokolwiek, na czyim uznaniu mi zależy.

Never


skomentuj || strona główna.


Serwer to jest taka szafa.

Never


skomentuj || strona główna.


Najmilsza chwila poranka -
kreska koki do śniadanka.

Tak naprawdę to nic się nie zmieniło. Dalej jem mniej więcej tyle co zawodnik sumo, gustuję w kiepskiej jakościowo muzyce, czytam prasę kobiecą lub tanie kryminały. Jestem jedną z tych kobiet, które klatę odziedziczyły po ojcu. Jednym z najważniejszych moich rytuałów (których zresztą wcale nie przestrzegam z taką skrupulatnością jak należałoby) jest twaróg podwieczorny, czyli 50 gramów białka. Czystej kazeinki. Czyli katogra dla nerek i osteoporoza w przyszłości. Halo, nerki! Posyłamy wam nadmiar pewnego świństwa. Odfiltrujcie co trzeba, a resztę poślijcie pęcherzowi i niech to wyleje. A skoro już o pęcherzu kibel jest jednym z najważniejszych miejsc/przedmiotów w moim życiu. Prawie tak ważnym jak lodówka. I codzienna, poranna szklaneczka zielonej herbaty. Właściwie to nie szklaneczka, a wielki kubek.

Nie martw się tyle, bo cię kortyzol zje. Więc się nie martwię. Że znowu zapomniałam wziąc tabletek. Dzisiaj, wczoraj i w ogóle przez całe ostatnie trzy tygodnie. Siłownia zamienia IQ na mięśnie. A wy debile myśleliście, że tłuszcz. A tu wała. Ślepe słuchanie i głuche mówienie. Powtórzę raz jeszcze. Pij mleko, będziesz kaleką. Bo co to za dziwoląg? Dorosły ssak pijący mleko i to innego gatunku. Paranoja. Paranoja jakaś. Jak wszystko dokoła. To nie miało być tak. Ja też inaczej wyobrażałam sobie świat. Mam ochotę zeżreć a następnie wyrzygać cały świat. Nie pierwszy raz zresztą.

Wychowani na trzepaku zajebani poeci. Zajebani problemami inna galaktyka. Panika się robi jak światełko zanika.

Nie lubię takich ludzi. Takich, którzy szydzą ze wszystkich idei, marzeń, celów i wartości. Obrzydliwie cyniczni. Zjeść, napić się, wyspać, zapalić coś, wyjść gdzieś, pogadać z kimś. I tyle. Nic więcej się nie liczy. Wszystko poza tym, to złudzenie, walka z wiatrakami i frajerstwo. Nie ma boga, nie ma miłości, nie ma honoru. Są pieniądze i to, co można za nie kupić. Seks, nie miłość. Łóżko, nie sen. Pozycja, nie szacunek. Nienawidzę tych ludzi, drwiących ze wszystkiego i wszystkich. A jak się wychylisz, to ci głowę odetną, żeby zrównać do poziomu. Wszystko, co głębsze spotyka się z komentarzem typu lol lub rotfl. I ten tępy wzrok, pustka w oczach, głupawy uśmieszek, lekceważące spojrzenie, politowanie wypisane na twarzy.

Tak, oto ja we własnej osobie. I jak tu kochać siebie?

Teraz jestem chodzącą reklamą CU, już nie Microsoftu. Tak naprawdę to jestem chodzącą reklamą głupoty, chińskich podróbek i diet, które nie działają.

Czasami zastanawiam się, co ja tu właściwie robię. Teoretycznie wszystko jest w porządku. Mam tzw. lajtowy stosunek do życia, najlepszym sposobem na większość problemów jest po prostu się nimi nie przejmować. I niby wszystko pięknie ładnie, ale… Wszystko jest złudzeniem. Atrapa miłości, podróbka przyjaźni, imitacja szczęścia. Skoro za falsyfikat się tyle płaci to, co ja bym musiała zrobić, żeby dostać prawdziwe, autentyczne uczucie? Kilka przepłakanych nocy. Z bezsilności. Rzeczywistość znowu nie sprostała moim wymaganiom. Wznoszę się coraz wyżej tylko po to, żeby upadek był boleśniejszy. Przez chwilę byłam księżniczką z bajki, z cudownym księciem u boku. To była iluzja i złudzenie, ale nie sen. Zawsze znajdzie się powód, żeby się rozpłakać. Zawsze znajdzie się powód, żeby się napić. Zawsze znajdzie się powód, żeby żyć.

Nie wiem, czy to bardzo żałosne, czy może tylko trochę. Że jak sobie wspominam wszystkie momenty mojego życia, które były na tyle ważne, że je zapamiętałam, to mnie pusty śmiech bierze. Że wzruszam się oglądając reklamę serka Almette. Że wolny czas spędzam zazwyczaj leżąc zwinięta w kłębek na zimnych łazienkowych kafelkach.



Never


skomentuj || strona główna.


Raz przekroczywszy granicę szybko zdajemy sobie sprawę, że musimy za nią pozostać. Nie ma odwrotu. I chociaż bardzo bym chciała być kulturalną, poważną, inteligentną i odpowiedzialną kobietą i robiła wszystko ku temu, wciąż będę swoją przeszłością, która ciągnąć się będzie przez teraźniejszość i przyszłość. Ślady na ciele i duszy. Pewne rzeczy ma się wypisane na twarzy, nawet w spojrzeniu. Tę tępotę, prostactwo, agresję. Zamiłowanie do chemicznych wspomagaczy, alkoholu i ostrych narzędzi. Brak szacunku do wszystkiego i wszystkich włącznie z sobą. Zawsze się wraca. Tu, w miejsce swojego upadku. Zawsze. Eleganckie szpilki, czarny żakiet, spodnie wyprasowane w kant, stonowany makijaż. Gówno to wszystko daje. Nawet staranne wykształcenie w katolickiej szkole nie zatrze tego, kim jestem. Kim się stałam, bo trafiłam na swojej drodze na zbyt wiele okazji. I większość skrupulatnie wykorzystałam. Okazji, żeby się pogrążyć. Miałam biegać codziennie rano, ale deszcz za każdym razem mi to uniemożliwia. Ale ja się nie dam. Jutro idę w takim razie pływać ulicami. Deszczówka dobrze robi na cerę. A dzisiaj umówiłam się z jakimś Wietnamczykiem na zieloną herbatkę. Tak, z jakimś. Znowu pójdę do kogoś, kogo nie znam. Mam tylko nadzieję, że on chociaż po polsku mówi.

Never


skomentuj || strona główna.


Koniec złudzeń, moi drodzy.


Kucharz jednego z krakowskich barów orientalnych:(...) No bo w kuchni pracuję i tam się caly czas coś smaży.
Ja: Ale do każdego smażenia używacie nowego oleju. Mam rację?
Kucharz: Nie masz racji.
Ja: To znaczy, że cały dzień wszystko się smaży w tym samym oleju?
Kucharz: Nie. To nie tak, że cały dzień.
Najpierw smażymy mięso na głebokim tłuszczu, który później zlewamy do pojemników. Do każdego dania podlewa się trochę takiego oleju i podsmaża cebule, dodaje warzywa, przyprawy, masło i na koniec mięso. Dodaje się rosołu i zagęszcza.
A jak już długo leży ten olej to smaży się na nim rybę, a później wylewa już na dobre.
Ja: A co to znaczy długo?
Kucharz: 4-5 dni.
Ja: ...
Kucharz: No chyba ze przychodzi znajoma osoba, to dajemy swieży.



Never


skomentuj || strona główna.


David Morrell i Graham Masterton. Moim chłopcy. Z nimi sypiam, o nich myślę i raczej jestem im wierna. Długie godziny słonina, czyli blada i tłusta ja, wyleguje się w wannie, biorąc gorącą kąpiel i bezczelnie marnotrawiąc wodne zasoby naszej planety. Pluskając się w wyszczuplającym mydełku i popijając upiększający jogurcik oglądam pająki spacerujące po suficie i rozchlapuję wodę wszędzie dookoła. W międzyczasie skóra mi wiotczeje od gorącej wody, a na biodrach kumuluje się to 175 kcal z jogurtu. Właściwie bardziej powinnam się przejąć kabanosami, bo jeden taki cieniutki ma 110 kcal. Ale jest zbyt smaczny, żebym mogła od niego utyć. Dzisiaj zjadłam już 3 takie.

Znowu płakałam przez sen. Bo ktoś mi prawdę powiedział. Dlaczego ci Wojownicy Nocy upodobali sobie akurat moje sny? Ja osobiście wolałabym załatwiać takie sprawy na jawie. A jeszcze bardziej w ogóle.


Paranoja ocali wam życie. W waszym świecie, chłopaki, szaleństwem jest nieuleganie paranoi. Zakładajcie, że te dranie zawsze i wszędzie są przeciw wam.

Szkoda, że Totolotka nie można wysłać przez Internet.


Never


skomentuj || strona główna.


Miło mi, kiedy ludzie mnie słuchają i czytają. Jeszcze milej, kiedy cytują i pamiętają o cudzysłowie ma początku i końcu mojej wypowiedzi. Gdyby jeszcze pod spodem lub obok umieszczali moje nazwisko, to już byłabym w siódmym niebie. Ale jak narazie wciąż jestem na ziemi. Lepsze to niż piekło. A pretensji do nikogo mieć nie mogę. Sama nie jestem lepsza i praktycznie cała moje twórczość jest parafrazą, a żeby było zabawniej, ja nawet nie wiem, parafrazą czego. Dziwnie się czuję, jak czytam na czymś blogu lub opisie na naszej-klasie fragmenty mojego bloga. Trochę jak jakiś Mickiewicz. No i znowu bluźnię porównując się do kogoś, kto był naprawdę kimś. Też bym chciała być kimś. Szczerze? Sram ze szczęścia, bo ktoś czyta(ł) tego bloga, pamięta(ł) jego fragmenty i jeszcze uznał, je za tak fajne, że użył u siebie. Może jednak potrafię pisać. Może znajdę pracę i będę w stanie sama się utrzymać. Może jeszcze nie do końca przejebałam sobie życie. Może coś ze mnie będzie. Może jeszcze ja wam pokażę, na co mnie stać. Tylko najpierw musiałabym przestać swój ubogi zasób słownictwa i powtórzenia wyrazowe nazywać anaforą.


To była bardzo bystra dziewczyna,
która przeklina gdy siada do pianina.
A na dodatek miała takie ciało,
gdy szła ulicą wtedy wszystko stało.



Never


skomentuj || strona główna.


Stałaś się dziewczyno królową chodnika.
O twój krawężnik się wielu potyka.



Rudy. Kto jeszcze pamięta Rudego? Tylko ja. I dalej na samą myśl płaczę. Nic nie wydoroślałam przez te 3 lata. Wystarczy cokolwiek, żeby wywołać lawinę wspomnień. Żeby w jednej chwili wymazać wszystko, co osiągnęłam przez ten czas. Żebym znowu stała się tamtą nastolatką. Kto jeszcze pamięta tamtą dziewczynę? Chciałabym wrócić do tamtych czasów. Nie, żeby inaczej pokierować swoim życiem. Chciałabym po prostu przeżyć to wszystko jeszcze jeden raz. Jeszcze jeden raz. Proszę. Chociaż na chwilę pozwól mi stać się Anią, która nie dba o dietę, nosi ubrania w rozmiarze przynajmniej 40, włóczy się pijana po osiedlu i przynosi rodzinie wstyd, kompletnie olewa edukację. Ta dziewczyna jest beznadziejna, ale co z tego, skoro jest zadowolona z siebie? Nie stawia sobie nierealnych i niepotrzebnych celów. Jest szczera i uczciwa wobec ludzi. Ma swoje zdanie i potrafi go bronić. Nie poddaje się, walczy o swoje. Ma w miarę uporządkowane priorytety, wie czego chce. Ma określony światopogląd, sprecyzowane hobby. Ludzi wyraźnie podzielonych na przyjaciół, wrogów i neutralnych znajomych. Ta 16 latka nie jest szczęśliwa, ale ona nawet o tym nie myśli, bo cały czas jest albo zbyt pijana, albo zbyt zajęta, albo zbyt zmęczona. Jej już nie ma. Panna ttc, czajniczek. Odeszła i nie wróci. Pierdolony 15 maja 2006. Początek końca.


Nagły Atak Spawacza – Akt łaski *

Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u