Ja też chcę zmyć ten make-up a z nim strach przed jutrem. Mam już dość udawania. Sztuczny uśmiech, sztuczne łzy. Wszystko udwane. A ja nie jestem zawodową aktorką, wiecie? A tak w ogóle to wakacje są. No i pójdę do liceum. Wielkie mi rzeczy. Nie ma czym się podniecać. Równie dobrze mogłaby to być 4 gimnazjum lub 10 klasa podstawówki, albo coś jeszcze innego. Nic nowego. No może poza tym, że już nikt nie będzie mnie mógł nazywać gimbusem. To wszystko. Za kochaną 3 fu płakać nie będę, bo połowę szanownej 3 fu mam na osiedlu a resztę w szkole w innej klasie, więc nawet jakbym chciała to i tak się od nich nie uwolnię. Co wcalenie nie znaczy, że mi obecny stan rzeczy mi przeszkadza. Właściwie 3fu to taka elita była. No bo "młodość się rządzi swoim prawem silni w grupie". Ostatnio zmieniłam zdanie na temat duetu Deobe Dena i naprawdę mnie nie obchodzi czy to plagait duetu Pezet Noon czy nie. Wszystko jest plagiatem. Cały świat jest plagiatem. Wszystko co mówimy i robimy jest plagiatem. Ktoś innym na pewno zrobił lub wymyślił to wcześniej. Nic już nie jest oryginalne, ani niepowtarzalne, ani niezwykłe. Wszystko już było. Czy słuchanie w kółko tej samej muzyki ogłupia?

Never


skomentuj || strona główna.


Co w tym złego, że nie ma umiaru? Korzystam z tego co mam, bo w każdej chwili mogę to stracić. Poprostu. Nie wiem jaka ja w końcu jestem. Naiwna czy łatwowierna? Beztroska optymistka czy negatywnie nastawiona pesymistka? Każdy mówi co innego. Opinie zaprzeczają sobie nawzajem. W sumie nic dziwnego. Coś takiego jak obiektywna opinia nie istnieje. Każdy patrzy na świat przez pryzmat swojej osoby. Czasami życie mnie przerasta. Wtedy jak ta mała dziewczynka chowam się w szafie przed potworem i czekam, aż sobie pójdzie, albo aż rycerz na białym koniu mnie uratuje. I teraz nie wiem. Potwór już sobie poszedł? Rycerz mnie uratował? Nie. Dalej siedzę w tej szafie i czekam cholera wie na co. Zawsze można spróbować uciec z szafy podczas snu potwora, albo wziąć kij i walczyć. Bóg dał ci pięści więc korzystaj z nich i walcz. Co z tego, że małe dziecko w zetknięciu z potworem nie ma żadnych szans? A może tak, jak w filmach zły potwór okaże się potworem o złotym sercu. I w każdym przypadku jestem skazana na czyjąś łaskę. Na łaskę potwora, rycerza lub łaskę losu. Właściwie wszyscy jesteśmy skazani na łaskę losu. Owszem coś tam możemy zrobić, ale nie ma to większego znaczenia w obliczu mocy Boga, praw natury, owej łaski i całej reszty. Potwór zasnął mogę spróbowac uciec. Próbuję. Potwór się budzi (oszczędzę drastycznych opisów). Koniec. Potwór zasnął mogę spróbować uciec. Nie próbuję. Zostaję. Potwór spał mocno przez kilkanascie godzin. Mogłam uciec, ale zmarnowałam tą szansę. Oczywiście opcje optymistyczne też istnieją. A co to za potwór w ogóle? Kim on jest? Pewnie wytwór mojej chorej wyobraźni. I co z tego? Wszystko w co wierzymy istnieje. Właściwie w szafie jest ciepło i przytulnie. Siedze sobie na miękkim kocu i czekam z nadzieją na ... Na cokolwiek co będzie optymistycznym zakończeniem tej historii. W końcu z głodu, pragnienie i całej reszty umieram. No i w końcu mam spokój i nie muszę już siedzieć w tej cholernej szafie. Nie, jestem w pełni świadomości, trzeźwa i w ogóle (tak, tam jest przecinek). A gdyby potwór to był strach przed śmiercią a szafa to życie? W takim wypadku wolnością byłaby śmierć. Nawet się mówi, że życie jest chorobą, świat szpitalem a śmierć lekarzem. Nie, ja się wcale nie chcę zabić (w wakacje???) tak poprostu sobie myślę, bo mam za dużo wolnego czasu. Odnośnie tej szafy to ja sobie w niej siedzę bo nie wiem co dalej. Gdybym musiała podjąć jakąś decyzję... chwileczkę brak decyzji to też decyzja. Nie ważne w każdym razie jeżeli już bym musiała coś zrobić (coś innego poza siedzeniem w tej nieszczęsnej szafie) to pewnie bym zabawiła się w wyliczankę. Zawsze tak robię. I żyję. Owszem zawsze mogłabym podjąć lepszą decyzję, ale gorszą też. A świat nie sobie pędzi a ja spokojnie stanę i będę obserwować chmury na niebie (o ile to możliwe z szafy).

Never


skomentuj || strona główna.


Gadać do ludzi to gorzej niż do ściany, bo ściana ma tę niewątpliwą zaletę, że nie odpowie spierdalaj.

Never


skomentuj || strona główna.


Co z tego, że się w drzwiach kurwa nie mieszczę? I tak jestem elo.

Never


skomentuj || strona główna.


Rozmazany tusz na rzęsach (a trzeba się było ślicznotko nie malować), białe adidaski całe w błocie (cóż ja poradzę na moją miłość do białego obuwia), nadwyrężone ścięgna (ale w końcu jest hardkor, nie?), wiatr we włosach... Fajnie było. Ale moje płuca mają dość. A ja to jestem taka jak mój tata. Całymi dniami siedzę na dupie i czekam aż mi ktoś łaskawie skoczy do sklepu po lody, lub ugotuje budyń, a jednak mimo wszystko potrafię z marszu bez rozgrzewki mostek, szpagat i całą resztę różnych dziwnym rzeczy. Nie żebym się chciała chwalić. Polska pogoda rzeczywiście nie lubi półśrodków. Albo żar z nieba, albo burza z piorunami. I tak na zmianę. Upał cholerny a za chwilę burza i upał. I znowu i tak w kołko. Zwariować można. Ale nie narzekam. Słońce, wiatr, chmury na niebie, dookoła lasy. I nadal mam odruch wymiotny na wspomnienie całej paczki obrzydliwych ciasteczek, które zjadłam a wcześniej sama kupiłam. A chmury wyglądały jak kraina lodów z bajek Walta Disneya pisanych pod wpływem LSD. A nieszczęscia wcale nie chodzą parami. One spadają na człowieka jak śmieci wyrzucane do kontenera. Może nie nieszczęścia. Przesadziłam. Poprostu pech. Zwykły, złośliwy, cholerny pech. Nogi mnie bolą i czuję się jak worek ziemniaków. A w płucach mam zdecydowanie za dużo syfu.

Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u