Gdyby coś to dzwoń, bo gdyby coś było nie tak, to naśle na nich i wojsko polskie, ochronę i Legie, bo wszędzie mam zajebisty kontakt, a sam jako taki nie boję się nikogo.

Teraz to już na pewno nie zasnę przez twój brak instynktu i odpowiedzialności.

Bo znam się na tym. Żebyś w razie czego nie mówiła, że nie ostrzegałem, bo widzę, że jeszcze dzieciak z ciebie i nic nie wiesz.

Widziałem więcej, niż ty i ktokolwiek kogo znasz (…).Twoja siostra jest faktycznie dużo mądrzejsza, niż ty kiedykolwiek.



Dlaczego ja go nie poznałam jakieś pięć lat temu? Wtedy zajebiście by mi imponował i z miejsca bym się zakochała na amen. A teraz to jest tylko żałosne. I wkurzające. A matka się mnie pyta, czy on przypadkiem z jakiejś mafii nie jest. Nie wiem mamo. Ale chyba nie. Gdyby był, to by się z tym wszystkim tak nie obnosił. Ale jedno muszę mu przyznać. Albo jest świetnym psychologiem, albo poprostu miał szczęście. Bo trafił w czuły punkt. Moja siostra.


A gdzieś ty kurwa niby to wszystko widział? Chyba w telewizji. Bo tam to tylko się mordują, gwałcą, okradają i zdradzają. Właśnie dlatego nie oglądam telewizji. Inaczej miałabym jeszcze bardziej zrytą psychikę.

A moja siostra uważa, że masz inteligencję chomika.

Never


skomentuj || strona główna.


Dupa uszata? Podobam mu się. Nie tylko pod względem fizycznym. Skąd wiem? Po prostu wiem, czuję to. Szanuje mnie. Na swój sposób. Tzn. szanuje moje ciało. Umysł już mniej. Ale nie można mieć wszystkiego. A on przynajmniej jest szczery. I to naprawdę fajny chłopak. Tylko jak sobie wypije to mu odwala. I wtedy albo wyznaje mi miłość, albo zarzuca mi głupotę i naiwność, albo chce się bić z ochroniarzami. W pierwszej chwili moi rodzice go pokochali, bo odprowadzał mnie do domu. Szybko jednak znienawidzili, kiedy zaczął przychodzić o różnych dziwnych porach i wyprosić go się nie da żadnym sposobem. Ja chłopaka bardzo lubię, tylko za dużo go po prostu w moim domu. Sprawia wrażenie, jakby naprawdę mu na mnie zależało. Próbuję, mniej lub bardziej świadomie, go odstraszyć i zniechęcić, ale się nie da. Więc chciałabym go pokochać. Ale nie umiem. Nie mam serca. Nigdy nie kochałam. Skoro umiemy tak pięknie mówić o uczuciach to już nie musimy ich okazywać, a nawet odczuwać.


Wiele inteligentnych umysłowości grzęźnie w sidłach kiepskich idei, ponieważ potrafią bronić ich tak dobrze.
Kiedy coś robimy zawsze powstają problemy. Dlatego lepiej jest nie robić nic.
Uczenie unikania błędów ma bardzo ograniczoną skuteczność. Wszelkich błędów prowadzenia samochodu można uniknąć, zostawiając go w garażu.



Never


skomentuj || strona główna.


- Kocham cię. Tylko nie złość się.
- Znowu piłeś czy znowu sobie ze mnie żartujesz?
- Jestem trzeźwy. I nie żartuję. Naprawdę cię kocham.
- …
- Nie płacz.

Szkoda, że mówisz mi to przez telefon. Wiesz, że tak nie lubię. Ale i tak to robisz.

Chciałabym go kochać, ale nie umiem.
Tak, wiem. Bełkot sfrustrowanej gówniary, niedorozwinięta lamusiara, EMOocjonalna, laska z takich co lubi i musi mieć problemy na siłę.


I tak mam teraz większy problem. Tzn. taki, który nie może czekać. Nie dostanę zaliczenia. Wszyscy nie dostaniemy. Będziemy chodzić do niego w najlepszym przypadku do końca września, a w najgorszym do końca życia. Do usranej śmierci. Do świętego nigdy. Ten złośliwy świr Zakalec aka Spulchniacz zrobi wszystko, żebym nie mogła w spokoju skupić się na nauce do egzaminu. Spotkamy się za tydzień w tej samej sali? Pan się myli. Owszem, spotkamy się, w ciemnej uliczce, ale pan nie zna dnia ani godziny. Co druga osoba bierze bejsbola, co pierwsza kastet i załatwimy sobie ten cholerny wpis w jeszcze cholerniejszym indeksie.

Skąd w tobie tyle agresji?
Powiedziałabym, że wyssałam z mlekiem matki. Ale nie byłam karmiona piersią. Przynajmniej mam usprawiedliwienie, dlaczego rosnę tylko wszerz. Na mleku modyfikowanym się rośnie tylko wszerz.


Never


skomentuj || strona główna.


Jestem żałosna, żenująca, dobrze zaczynam, tylko później jest gorzej, kpina generalnie, ale mam co chciałam. Dostałam ten cholerny autograf w indeksie. I pomyśleć, że tyle było hałasu o jakiś zygzaczek z trzema kropkami. Paranoja jakaś.

Powinnam rozumieć. Ale nie rozumiem, po co fajni i inteligentni ludzie ładują się w układy bez przyszłości. Dlaczego sympatyczne i przystojne chłopaki, jak się przyczepią do jakiejś panienki, to odczepić się nie mogą. Chociaż ona jest średnio ładna, średnio inteligentna, za to bardzo zakompleksiona, złośliwa i mówiąc całkiem wprost chora na głowę. I oczywiście biednego chłopaka ma kompletnie gdzieś. I raczej w dupie niż w sercu. Po co się w to ładujesz człowieku? Po co ci to? Nie szkoda ci czasu i wszystkiego? Jesteś aż takim masochistą, czy aż tak jesteś pewny siebie? Nie ważne. To i tak nic nie da, idioto.

W końcu masz być tym jedynym,
A nie tylko jednym z wielu.


Powinnam teraz z radością uczyć się do egzaminu. Tymczasem zamulam przed kompem dwa cztery na dobę obżerając się w rytm krakowskich dissów sprzed paru dobrych lat. Krakowskie podziemie zawsze spoko. Dobry rap od tylu lat. Właściwie nie ograniczam się do Krakowa. Ograniczam się do utworów, których żadna wytwórnia by nie wydała, a żaden sklep nie umieścił na wystawie. Zawsze byłam trochę dziwna. I zawsze miałam takie prostackie poczucie humoru. Ale dopiero teraz zaczęłam się tego wstydzić.


Nienawidzę też stukania klawiatury, kiedy siedzi przy niej ktoś inny niż ja.


Never


skomentuj || strona główna.


Parasole w dół! Chować te okapy!

W pewnym momencie wszyscy poczuli jakiś instynkt stadny i każdy miał tam gdzieś z przodu kolegów. Mokro, głośno, dużo błota na butach, spodniach, nawet kurtce. Krzywo mi się stało i chyba pierwszy raz nie było to spowodowane ilością procentów we krwi, tylko normalną krzywizną terenu. Śliską i błotnistą krzywizną na dodatek.

Wcale nie było fajnie. Pomijając już fakt, że mokro i mnie nogi bolały. I czekałam z niecierpliwością aż ten cholerny Lenny wreszcie skończy i pójdzie do domu. Nie żebym coś do niego miała. Po prostu co za dużo to niezdrowo. A ja się nudzę po pół godzinie.

Szkoda, że niektórzy ludzie nie rozumieją prostych komunikatów. Szkoda, że są tak mocno przekonani o swojej zajebistości. Szkoda, że nie słuchają co mam do powiedzenia, lub to po prostu olewają. Szkoda, że wiedzą lepiej, chociaż nie wiedzą. Szkoda dla nich, nie dla mnie. Ja się może trochę powkurzam, trochę mnie wyrzuty sumienia pogryzą, ale generalnie to nie ja cierpię z powodu zranionej dumy, ambicji czy nieszczęśliwej miłości. A przecież wystarczyłoby mieć trochę oleju w głowie, żeby tego uniknąć. Albo chociaż zminimalizować negatywne skutki.

Moja egoistyczno-samotnicza natura się lekko dusi. Ja naprawdę lubiłam samotnie włóczyć się nocami. Nie jestem niańką, żebym się miała troszczyć o kogoś jeszcze. Szczególnie o piątej rano, kiedy marzę jedynie o zdjęciu butów i położeniu się do łóżka. Zostawcie mnie wszyscy w spokoju. Nie jestem niczyją własnością. Ani żadną maskotką, żeby mnie tarmosić, głaskać, przesuwać i diabli wiedzą co jeszcze.

Cholerne 10%. Zgubi go to jego 10%. Sama mu je dałam. Bo chciałam być szczera. To było szczere. Ale nie uczciwe.

Blokadę trzeba niektórym zdjąć z mózgu i założyć na ręce.
Gimbo gierki.

Never


skomentuj || strona główna.


Siedzę sobie prawilnie przed komputerem, spożywam serek homogenizowany waniliowy. Mam włączone cztery numery gg; jeden siostry, drugi mój stary, trzeci mój nowy i czwarty mojej prowokacji. Zdałam dzisiaj na cztery egzamin ze źródeł informacji i powinnam być szczęśliwa, albo chociaż zadowolona, w najgorszym wypadku czuć ulgę. Zamiast tego czuję, jak mi żołądek się rozciąga do nieludzkich rozmiarów. Wyobrażam sobie metafory (żal z wielkimi łapami ściskający ludzi za dupę; duszę na ramieniu w postaci półprzezroczystego Magika siedzącego na ramieniu i śpiewającego do ucha „Plus i minus”; kiszki grają marsza i zapierdala tak orkiestra flaków; czas ucieka – spierdalający zegarek biegnący w kółko po globusie; fast food i spierdalające cheeseburgery) z pewną ulgą, że to nie ja jestem ich autorką, ale też z pewnym żalem z tego powodu. Mam spuszczone żaluzje. W pokoju jest ciemno, a mnie chce się rzygać. Więc idę do kuchni, po kolejny kubeczek serka. Nie widzę żadnego podobieństwa. Aczkolwiek nie widzę też żadnej różnicy. I myślę. Trochę o Jurgielewiczowej, trochę o Darku i większe trochę o Andrzeju. Jurgielewiczowa jest obiektywnie rzecz biorąc najważniejsza i najmniej kłopotliwa jednocześnie. Być może dlatego, że już nie żyje. Darek i Andrzej różnią się kilkoma zasadniczymi elementami, ale więcej ich łączy, niż dzieli. Obydwoje nie chcą przyjąć do wiadomości, że jest tak, jak ja mówię, a nie jak im się wydaje; są święcie przekonani, że mnie kochają, chociaż mało mnie znają; zachowują się jakby nie wiedzieli tego, co z ogromnym trudem im wyznałam, albo jakby mieli to w dupie; nie rozkminiają mojego poczucia humoru. To ostatnie najbardziej mi przeszkadza. Nazywanie kogokolwiek cholernym, durnym, patrzącym tylko na siebie egoistą byłoby chyba zbyt mocne. Szczególnie, że ja też jestem cholerną, durną egoistką patrzącą tylko na siebie. Trafił swój na swego. I niech mi ktoś teraz powie, że sprawiedliwości nie ma.

Never


skomentuj || strona główna.


Mama byłaby dumna. Tata na pewno też. Ja nie tylko w indeksie, ale również na czole powinnam mieć napisane żal. Dobrze, że wczoraj padał deszcz. Nie było widać łez. Ale tego potykania się i przewracania na pogodę już zwalić nie mogę. Chociaż… Ślisko, mokro, ciemno a ja na ośmiocentymetrowych obcasach. Rozwaliłam sobie spodnie i rękę, a jak zobaczyłam rano swoje kolano to się normalnie przestraszyłam. Nie wiem, jakim cudem do domu trafiłam. I niczego przy okazji nie zgubiłam. Ani pod żadne auto nie wpadłam. I w ogóle chyba wczoraj byłam niewidzialna, albo ludzie ślepi. Nikt dosłownie nawet na mnie uwagi nie zwrócił. W sumie dobrze, bo ludzie generują problemy, ale to jednak smutne, taka znieczulica trochę i każdy sobie rzepkę skrobie. Wszystko dobrze się skończyło. Nawet chciałabym powiedzieć sobie nigdy więcej, ale wiadomo przecież, że nie.

U mnie zawsze spoko. Prawie mam wakacje. Wyprzedaże się zaczęły. (Kiedyś może) schudnę. Żyć nie umierać.

Żeby stracić bezcenną rzecz najpierw trzeba ją mieć.



Eldo - Nie pytaj o nią.
Liroy - Twoja córka.

Never


skomentuj || strona główna.


Chciałabym porozmawiać z kimś, kto by po prostu słuchał. Nie patrzył na mnie i nie dotykał. Nie po to tyle uwagi poświęcam swojemu ciału, żeby je inni oglądali. Robię to, żeby móc patrzeć w lustro. I żeby robić cokolwiek. Zabić czas. Poczuć się wartościową. Innej wartości niż wygląd we mnie nie ma. Wiem, że jest. Ale mówienie o tym głośno zakrawa na zbytnią pewność siebie. Nie lubię czegoś takiego. Boję się, że ktoś udowodni, że moje obawy są słuszne. Więc sama to udowadniam. Wtedy mniej boli.
Tak, to ja ludziom zarzucam bezmyślność.

Chciałabym mieć kogoś na każde swoje zawołanie i tylko na zawołanie.
Tak, to ja ludziom zarzucam egoizm.

Nigdy nie kochałam. Nie mam serca. Nie mam uczuć. Ani smaku. Dlatego nie przepijam wódki. Mam uczucia. Przecież mi teraz smutno. Mam wyrzuty sumienia. Myślę tylko o sobie. Mnie to boli, że ktoś cierpi. A jak cierpi przeze mnie to boli podwójnie. A jeżeli mam to gdzieś, to boli potrójnie.

Nie pozwalam się kochać. Jedynie na odległość. Można mnie lubić. Byle nie za bardzo. Jestem otwarta. W pierwszej chwili. Później zaczynam ludzi trzymać na dystans. Nie zbliżać się do mnie bardziej, niż na to pozwalam. Nikt nie będzie ingerował w resztki mojej wolności i niezależności. Te resztki, których jeszcze sama sobie nie odebrałam. Nie patrz mi w oczy. Nie patrz na ręce. Jestem przewrażliwiona. Uszanuj to albo W.

Mój optymizm? Raczej bezdenna głupota. I jeszcze przeświadczenie, że jestem zajebista już tylko dlatego że jestem. Niechby tylko ktoś spróbował mnie okraść, zgwałcić, pobić, zabić… A proszę bardzo. Ja się nie boję. Mam to gdzieś. Żeby stracić bezcenną rzecz najpierw trzeba ją mieć. Tak naprawdę cena zawsze jest adekwatna. Odzwierciedla wartość.

Never


skomentuj || strona główna.


Dokonałam w swoim życiu tylko jednego odkrycia: staram się być jak najbardziej uczciwym człowiekiem. Nie robić przykrości innym. Nie dochodzić swego, pogodzić się z tym, że krzywdy bywają w życiu. Lepiej wybaczyć, aniżeli czuć się wiecznie skrzywdzonym
(Irena Jurgielewiczowa)


Ten obcy, wcale nie był mi obcy. Jak dobrze pójdzie, to uporam się na jutro z tą prezentacją. Strasznie mnie boli kręgosłup. A kolano ma się tak jakby coraz gorzej. A Paweł jutro ma imieniny. Mam nadzieję, że nie zaprosi Andrzeja. Od środy nie jem słodyczy, pieczywa ani niczego wysokowęglowodanowego. Za to jem sobie marchewkę i będę sobie pomarańczowa.

Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u