Myślałam, że już nigdy niczego nie napiszę na tym blogu. Żże w ogóle już nigdy nie włączę komputera. Że umrę lub stanę się kimś innym. Bo w Wielki Piątek umarł mój przyjaciel.

I nie zmienia się nic. dalej trzeba żyć. Wcale nie chciałam wracać do świata żywych. Ale jestem tu znowu i żyję, jak kiedyś.





Never


skomentuj || strona główna.


Czasami aż nie wierzę, że to robię. Wszystko się diametralnie zmienia. Teraz to ja się już właściwie niczego nie wstydzę. I nie boję. I właściwie to ja już nie żyję.





Never


skomentuj || strona główna.


Tak. Wypadałoby napisać notkę. Bzdury. Wcale nie wypadałoby. Wręcz wypadałoby nie pisać już żadnych notek i skasować bloga. Ale jakoś tak chcę coś napisać. Ale jakoś nie mogę. Coś na kształt mentalnego zatwardzenia. Nie tylko mentalnego zresztą.

Ludzie zdecydowanie oceniają mnie lepiej, niż ja siebie. Pod względem intelektualnym, nie fizycznym. Niechby tylko ktoś spróbował ocenić mnie pod względem fizycznym to... no co? No nic. Najwyżej bym się rozpłakała.

Mam różowe paznokcie, chociaż ten lakier miał być czerwony.

Życie mnie uwiera i krępuje. Nie dlatego chcę umrzeć, bo jestem nieszczęśliwa czy chora. Poprostu chcę się wyzwolić, bo mi niewygodnie. Już mi się od tych norm, praw i zasad porobiły odciski na dupie. Nie czuję się nieszczęśliwa. Mnie poprostu strasznie niewygodnie. Po raz kolejny proszę. Panie śmierć daj pan kurwa klucze do szatni. I nawet nie wiem, czy naprawdę tak myślę, czy to moja kolejna poza i kreacja.

Tak sobie myślę, że świat pełen jest debili, debilizmu i w ogóle to całe życie to jeden wielki obciach. Kurwa, ludzie, ale wstyd. Nie dziwię się, że wszyscy chowamy się za wielkimi okularami przeciwsłonecznymi. One tak naprawdę są przeciwupokorzeniowe.

Chciałabym podziękować sprawiedliwości za to, że jej nie ma. Bo gdyby była, to ja wąchałabym kwiatki od dołu. Żółte kwiatki.




Never


skomentuj || strona główna.


piękno wymaga cierpienia
i maski
kryjącej wykrzywioną bólem twarz

piękno nie zna litości
nie okazuje jej
i nie otrzymuje

piękno to siła
która mści się
na słabości

piękno nie uznaje granic
ani autorytetów
żyje własnym życiem

piękno pragnie wyłączności
i podziwu
ale na dystans

piękno jest z porcelany
twarde idealne zimne
i kruche

piękno rząda poświęceń
w zamian za...

w zamian za co?

Never


skomentuj || strona główna.


No więc umówiłam się na randkę z najprzystojniejszym facetem, jakiego znam. Wysportowanym, inteligentnym i miłym na dodatek. I to on zaproponował spotkanie. Już drugi raz, bo poprzednio powiedziałam,że nie mogę. A mogłam. Ale nie chciałam. Bo się bałam. Teraz też się boję. Bo on taki fajny i zajebisty, a ja taka wywłoka, że to aż głupio się razem pokazywać. W ogóle w dupach się ludziom poprzewracało, że chcą spotykać się z czymś takim jak ja. Bo tomek też chciał pojeździć ze mną na rowerach. Ze mną i swoją dziewczyną. Taki mały harem?

Mam dzisiaj sprawdzian z całego półrocza, więc wczoraj przez pięć godzin siedziałam na komputerze, a później oglądałam telewizję. W przerwach na reklamy otworzyłam książkę, ale nic nie przeczytałam. A później poszłam spać. I tak nie mogłam zasnąć. Jak zwykle. A teraz też marnuję czas, zamiast się uczyć. I na przerwie przed sprawdzianem też się uczyć nie zamierzam. I nie zamierzam nawet spisać zadania z matmy o robieniu nie wspominając. Tak, jestem dorosłą, odpowiedzialną kobietą.

Matka mnie wkurwia. Oona i jej egoizm. Jej głupota. Jej kwiatki też.

Tak strasznie mi się nie chce kończyć tych osiemnastu lat. Tak strasznie mi się nie chce składać podania o dowód.




Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u