Odcięłam sznurki, jak radziła a? i spadłam z hukiem na ziemię. Teraz leżę na dnie, z trudem się ruszam, z bólem oddycham i zgadnij, czego chcę.

Nigdy nie strasz mnie śmiercią. Znam wszystkie kody na nieśmiertelność.

Nie rozumiem, dlaczego ten człowiek tak dziwnie rozdzielił słowa pomiędzy wersy. Albo jestem za głupia, albo za mądra. Na jedno wychodzi.

Widziałam Maćka. Nawet się do mnie nie odezwał. Był zbyt zajęty połykaniem białych tabletek.

Tysiące niedokończonych historii, przerwanych nagle, ale bez większych emocji. Wyszłam jak do kiosku po gazetę, chociaż wiedziałam, że prawdopodobnie nie wrócę. Wspomnienia tak bliskie, że nadal bolą, a tak dalekie, że będące tylko snem lub książką. Czymkolwiek, co się nie mogło zdarzyć. Pamiętam jego zapach, ton głosu i bliznę od noża na ręce. Zrobiłabym dla niego wszystko. Może to i lepiej, że on nic ode mnie nie chce. Może kiedyś mi przejdzie. Wszystko. Tylko dlatego, że umie opowiadać bajki. Że każdym durnym gestem budzi sympatię. Proszę, chociaż na chwilę. Chociaż we śnie.

Za dużo pytań, na które nie udzieliłam odpowiedzi. W zamian mnóstwo obcych ludzi i durne rozmowy w stylu co słychać? jak w szkole? masz ładne oczy i fajną bluzkę. Bezcelowa wymiana zdań służąca jedynie zabiciu czasu. Bo jego nie obchodzi moja szkoła, a mnie jego treningi. Bo rozmawiamy pierwszy i prawdopodobnie ostatni raz, chociaż z boku to wygląda jakbyśmy byli tzw. dobrymi ziomami. Nawiązywanie znajomości to pestka, ale ich utrzymanie to już tysiąc pestek.



Never


skomentuj || strona główna.


Poznałam chłopaka. Jest taki, jak w tej piosence zarabia, zadbany i bez nałogów, ma dużo przyjaciół a znacznie mniej wrogów. Mama jest nim zachwycona, tata zresztą też. Ale co z tego, skoro ja i tak kocham mojego przećpanego kryminalistę? Magda jak to usłyszała kazała mi się pierdolnąć w łeb, ale to nic nie da. Wiem, bo już próbowałam. Dwa razy.

Never


skomentuj || strona główna.


Rozmawiałam sama ze sobą.


- Po jaką cholerę ty się spotykasz z tymi wszystkimi facetami, skoro podobno i tak kochasz Rudego?
- Bo ich lubię. Jak kumpli. Jak Magdę.
- I musisz im się wieszać na szyi robiąc nadzieje na cholera wie co?
- Nie muszę, ale lubię.
- Robić złudne nadzieje, łamać serca i wprowadzać w błąd?
- Nie, wieszać się na szyi. Tacie też się wieszam.
- To co innego.
- Wiem.
- Robisz im to samo, co Rudy tobie.
- Nieprawda. Ja niczego nie obiecuję i nie wmawiam nikomu, że go kocham.
- Przecież wiesz, że faceci mają inaczej. Dla kobiet więcej znaczą słowa, dla nich czyny.
- Naprawdę chciałabym się w kimś zakochać, ale nie umiem w nikim innym.
- Za dużo od nich wymagasz, przecież ty też nie jesteś idealna.
- Ale ja mam ładne zęby i jestem wysportowana.
- Ale masz za małe cycki i za dużą dupę.
- Jemu to nie przeszkadzało.
- Bo był pijany.
- Dzięki. Od razu mi lepiej.
- Sorry, ale lajf is brutal. Ty też jesteś brutal, chyba nawet bardziej niż lajf. Magda miała rację. Pomyśl logicznie i wybij go sobie z głowy.
- Cały czas próbuję, ale to zbyt trudne.
- To chociaż przestań bazgrać na każdym wolnym skrawku papieru Ania + Rudy = Love.
- To jest silniejsze ode mnie.
- Przynajmniej raz przyznałaś, że coś jest silniejsze od ciebie. Przestań myć zęby i ćwiczyć, a problemy znikną.
- Może od razu wybiję sobie dwa przednie zęby.
- Albo po prostu zajmij się czymś pożytecznym zamiast myśleć. Fredro powiedział przecież, że trzech rzeczy trzeba do szczęścia: nie chorować, nie kochać nie myśleć.
- Przecież to była ironia.
- Dla ciebie wszystko jest ironią.
- Bo uśmiechy losu są ironiczne.
- Prawie tak, jak ty.
- Skończ, bo to się nudne robi.


Wiem, że to trochę chore, ale teraz wszystko jest chore.

Never


skomentuj || strona główna.


Jestem zagrożona z matematyki i chemii. Sama nie wiem, jak to możliwe. Znaczy moje problemy z chemią to normalka, ale żeby matematyka. Chyba muszę przestać czytać książki na lekcji. A czytuję największą szmirę literacką. Bo lubię. Lubię też czytać Bravo i Glamour. I co mi zrobisz?

Uświadomiłam sobie, że to nie Rudy. To Maciek jest miłością mojego życia (śmiech na sali, też bym się śmiała, ale z siebie nie potrafię). Na przyszłość będę słuchać innych zamiast myśleć samodzielnie. Gdybym wtedy postąpiła, jak wyrachowana suka, teraz byłabym szczęśliwa. Gdybym łaskawie słuchała rozumu zamiast serca i diabła zamiast anioła wszystko byłoby inaczej. Zapewne lepiej.

Ludzie myślą, że mam takie podejście do życia. W rzeczywistości jest odwrotnie.

Czas zmian. Nie twierdzę, że będzie lepiej. Po prostu inaczej.


Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u