Przez sześć lat miałam jedną wychowawczynię. Panią Joannę. Przez całe gimnazjum i ostatnie trzy klasy podstawówki. Pani Joanna była wspaniałym człowiekiem. I świetnym pedagogiem. Naprawdę lubiła uczyć i lubiła ludzi. I chciała pomóc. Nie pamiętam już za co, ale pamiętam, że byłam jej bardzo wdzięczna. Że jestem. Kiedyś mi się śniła. Też nie pamiętam, co dokładnie w tym śnie było, ale pamiętam, że było to coś ważnego i z przesłaniem. I ciągle czuję, że powinnam pani Joannie podziękować. I powiedzieć jej, że nie przegrałam życia, że sobie poradziłam, że jakoś sobie wszystko poukładałam. I nie daje mi to spokoju. A czasami mam wrażenie, że pani Joanna i tak wszystko wie i jest bliżej niż myślę. Że chowa się gdzieś za zasłoną, patrzy, smuci się i trzyma kciuki. Pozdrowienia pani Joanno.

Never


skomentuj || strona główna.


Najlepszy żart na prima aprilis.

Never


skomentuj || strona główna.


Trzy lata bólu i trzy lata radości. Trzy lata cierpienia i trzy lata szczęścia. Trzy najgorsze i trzy najlepsze lata mojego życia. Trzy lata, o których nigdy bym nie pomyślała, że mogą mi się przydarzyć. Zaczęło się jak zwykle. Nic nie zapowiadało, że szybko się nie skończy. Nic nie zapowiadało, że będzie jakiś ciąg dalszy. Nic nie zapowiadało tych trzech lat. A jednak. Niezapomniane trzy lata, które uleczyły mnie, ale też okaleczyły. Dużo skrajnych emocji, z którymi żadne z nas nie umiało sobie poradzić. Dużo wspomnień, dużo pamiątek i dużo zdjęć z tych trzech wspólnych lat.


Czy jest jeszcze o co walczyć? Czy jest sens jeszcze walczyć? Czy tchórzostwem jest odejść, czy właśnie zostać? Czy odejście byłoby pójściem na łatwiznę, czy pozostanie. Nie wiem. Czy jest jeszcze jakaś szansa? Czy warto próbować naprawiać, czy lepiej wyrzucić na śmietnik? Czego będziemy żałować? Że się poddaliśmy, czy że na siłę tkwiliśmy? Zbyt trudne.


Wiele inteligentnych umysłów grzęźnie w sidłach kiepskich idei, ponieważ tak dobrze potrafią ich bronić.

Never


skomentuj || strona główna.


Pojawia się pokusa i tęsknota. I w końcu wymiękasz. Bierzesz ten łyk wódki. I jest cudownie. A później jest tylko spadanie.





Proszę daj spokój. Nie tą drogą. Nie w ten sposób ze mną rozmawiaj.

Never


skomentuj || strona główna.


Nigdy nie miałam większych problemów z codziennym wstawaniem rano, ale ostatnio to jest masakra. Nie wiem, czy to z powodu tej zmiany czasu, nadmiaru emocji i bezsennych nocy w ostatnich tygodniach czy może zwiększenia ilości węglowodanów w diecie. Jest naprawdę trudno zwlec się z łóżka. Może też dlatego, że nic szczególnie ekscytującego mnie nie czeka i najbardziej ekscytujące to są moje posiłki. Czasami myślę, że wstaję i wychodzę tylko po to, żeby później zasiąść przed komputerem i zjeść coś dobrego. No drugim powodem są jeszcze darmowe kosmetyki, których oczekuję z nadzieją. Nie to że mi potrzebne. Po prostu lubię dostawać. To zawsze jest miłe. I zawsze mogę komuś dać w prezencie albo sprzedać. I wcale nie jest tak, że jak już wstanę to jakoś się żyje. Bo cały dzień ziewam, przeciągam się i spaciu mi się chce potwornie. Tyle dobrego, że siedzę tyłem do okna. Bo jakbym przed oczami miała to słońce i tę jasność to albo bym dostała słonecznej depresji albo szału, że taka ładna pogoda a ja siedzę w pomieszczeniu, gdzie nawet nie da się cholernego okna otworzyć. Luksus nie ma co. Boże, jak mi się nic nie chce. A z drugiej strony tak mnie swędzi, żeby zrobić coś, cokolwiek. Lubię spokój i stabilizację, ale robienie fajnych i ciekawych rzeczy też może być stabilne i spokojne. Marzy mi się Zakopane w ten weekend. Chociaż wiem, że będzie potwornie zimno. Że doba hotelowa jest totalnie nie kompatybilna z moimi planami, bo dla mnie to ona powinna kończyć się nie nad ranem tylko wieczorem. Że i tak wyjdzie jak zwykle, że nie wyjdzie nic, bo wypadnie coś innego. Nie wiem, po co w ogóle się nakręcam.

Never


skomentuj || strona główna.


Obudziłam się smutna. Tak smutna, jakby coś się stało. Tylko jeszcze nie wiem co. Później było trochę lepiej, ale wciąż średnio. I zaczynam czuć się gruba. Może naprawdę za dużo jem.

Kiedyś potrafiłam totalne nic ubrać w piękne słowa. To zabawne. Im bardziej moje życie było puste, im mniej robiłam, im mniej się działo, tym ładniej umiałam o tym pisać. Chyba łatwiej mi pisać i mówić, kiedy tak naprawdę nie ma o czym.

Życie to taka popieprzona gra. Nie ma game over. Nie da się wylogować. Próbowałam. Próbowałam na początku listopada.

Never


skomentuj || strona główna.


Smutno i pusto. Coś boli. Taki ucisk w mostku. W sercu i w żołądku. Za dużo. Za mocno.

Z jednej strony jest taka cholerna pustka, takie nic, wszystko zniknęło, skończyło się, wypaliło, nie ma. A z drugiej strony nie jestem obojętna, przecież mi zależy, to nie jest że nie wierzę, ja już nie wiem jak wierzyć.

Stąpasz po cienkiej linii, która na dodatek obwiązana jest wokół twojej szyi

Never


skomentuj || strona główna.


Bieganie w deszczu jest dobre. Biegnie się o wiele szybciej, żeby szybciej skończyć i przestać moknąć.

Wczoraj byłoby całkiem spoko, gdyby nie to, że wbiegłam w kałużę.

Never


skomentuj || strona główna.


Ciemne chmury nad miastem. Ciemne chmury nad nami. Depresja kapie z nieba.

Never


skomentuj || strona główna.


Robi wszystko, żeby tylko nie płakać. Nie dlatego, że nic nie czuje. Wręcz przeciwnie. Dlatego, że czuje wszystko. I boi się, że jeśli zacznie to już nigdy nie będzie w stanie przestać.

Never


skomentuj || strona główna.


Dostałam pewną propozycję:
strachy do szafy. frajda z robienia papierowych samolocików zrzucanych z dachów wieżowców pozostaje na długo, i prędzej czy później kogoś pacniesz w czoło, a satysfakcji nikt ci nie odbierze: coś na niej nakreślić, coś przekreślić, odbić niechcący linie papilarne w rozpuszczonej w słonecznym żarze czekoladzie, jak źle - podpalić i niech spada jak zestrzelony bombowiec.

Never


skomentuj || strona główna.


Zaprzyjaźnij się z bólem, a już nigdy nie będziesz samotny.

Never


skomentuj || strona główna.


Nie mam się czego trzymać.

Never


skomentuj || strona główna.


Kwiecień miał być przełomowy. Mógł być przełomowy. W jedną lub drugą stronę. No cóż. Chyba nie był. Kilka epizodów mocno na tak. Kilka epizodów mocne na nie. Ale w gruncie rzeczy kwiecień obfitował w sprawy najgorsze.

Kwiecień plecień bo przeplata, trochę zimy, trochę lata. Dokładnie tak. W metaforycznie.

Never


skomentuj || strona główna.


Głupio kończymy, gdy głupio żyjemy.

Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u