Nigdy nie miałam lekko. Okazało się, że mam uczulenie na słońce, a jakby tego było mało kiedyś idąc przez las na plażę przedziurawiłam mój kochany fioletowy materac. Później było tylko gorzej. Wbiłam sobie łyżeczkę w czoło, mama nie kupowała mi słodyczy za to zmuszała do jedzenia zup, które wyglądały, pachniały i smakowały jak rzygi a ich jedzenie było syzyfową pracą, bo wszystko zwracałam z nawiązką, znaczy z litrami łez. Później przez dwa lata nie jadłam nic poza cukierkami, za których kupienie matka kiedyś prawie wyrzuciła mnie przez zamknięte okno autobusu. W przedszkolu pani nie pozwalała mi wychodzić do łazienki, więc sikałam na dywan. Mama nie pozwalała mi rozpuszczać włosów i ubierać ładnych bluzek, bo bym je przecież poplamiła albo podarła. W szkole było jeszcze gorzej. Kamil napluł mi kanapką z szynką do harmonijki, Patrycja ukradła fioletowy długopis, Leszek krzyczał, bo patrzyłam na jego tandetny samochodzik, a chłopak, który mi się podobał powiedział, że mam owłosione ręce. Po powrocie do domu mama sprawdzała, czy na pewno zjadłam kanapki, które wyrzucałam do kosza i kazała po kilkanaście razy przepisywać zeszyty. A w między czasie urodziła się moja siostra, więc mnie rzucili w kąt, zamknęli we wnęce i zajmowali się nową zabaweczką. Jakby tego było mało mama szarpała mnie za kucyki i rzucała mną po łazience. Kiedyś zobaczyłam jak mój ukochany pluszowy króliczek wiruje w pralce, a później odpadła mu głowa. Zatrzasnęłam się w kiblu, włożyłam nogi między szprychy jadącego roweru, spadłam ze schodów robiąc przy tym kilka fikołków, noga utknęła mi w jakiejś dziurze na Rynku w Krakowie, jak byłam na wakacjach w Ożannie jakiś chłopak prawie mnie utopił w brudnym jeziorku, spałam z zabitymi muchami pod poduszką…

Myślę, że to wszystko tłumaczy.

Never


skomentuj || strona główna.


To nie sztuka doprowadzić kogoś do łez. Sztuką jest zatamować potok łez, a jeszcze większą go nie wywoływać. Nie sztuka robić wodę z mózgu, sztuką jest zrobić mózg z wody.

Ktoś powiedział, że ludzie, którzy są fajni w necie nie są fajni w rzeczywistości. To nie sztuka być fajnym w necie, sztuka być fajnym w rzeczywistości. I od siebie dodam jeszcze, że ci, którzy nie są fajni w necie, w rzeczywistości są jeszcze gorsi. Też nie jestem fajna.

Never


skomentuj || strona główna.


Życzę każdemu tego, co będzie dla niego najlepsze. Najlepsze wcale nie znaczy najprzyjemniejsze. Jednemu trzeba podać dłoń, a innego kopnąć w dupę. Bo jednych motywuje krytyka a innych pochwała. Może te życzenia ciut spóźnione, bo mamy środek świąt, ale co tam. Lepiej późno niż wcale. I boli mnie noga. Nie wiem, dlaczego, bo żadnych sportów ekstremalnych ani gimnastyki artystycznej w ostatnim czasie nie uprawiałam. Noga boli mnie na tyle, że chodzę jak kaczka. W związku z tym taka prośba. Jak mnie przypadkiem zobaczycie i będę szła jak kaczka, to proszę powstrzymać się od złośliwego komentarza. Oczywiście rozumiem, że to może być niemożliwe. Przecież nie można wymagać od małego Fiata, żeby był Mercedesem. A Toruniem się nie martwcie, bo co prawda powódź, wiadukty zalane, ale korek był od Torunia aż po osiedle Zieleniec (dane z dnia 24.03.05). I teraz też tam jest w miarę ok. A w sumie to chciałabym, żeby ich wszystkich zalało.

Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u