Ciężko jest mi ubrać w słowa to, co czuję i to, co się dzieje.


Prawie przez 10 lat uparcie trwałam w czymś, co wydawało mi się najważniejsze. Kiedy się skończyło, rozpadłam się. I zaskakująco szybko doszłam do siebie.

Myślałam, że tego nie przeżyję. Że nie dam rady i nigdy nie przestane płakać. Że już nigdy nie będę się normalnie czuć ani normalnie żyć.

Przez te wszystkie lata byłam pewna, że kochałam. A teraz się okazuje, że może wcale nie. I że to wszystko było niepotrzebne.

Śmiać mi się chce z siebie i płakać nad sobą.

Taki bład. Tak się pomylić. I 10 lat życia na takie coś. Drogo.




[Wróć]



08.12.2020, 23:14 zeszyt-rymow

moze potrzeba bylo tych 10 lat, zeby czegos sie o sobie nauczyc? ze jestes silna, podnosisz sie, poprawiasz korone i do przodu? ;)





archiwum || strona główna
stat4u