To nie koniec świata. Każdego dnia kończy się czyjś świat. A jak jest koniec świata, to człowiek umiera. I tak właśnie się czuję. Jakbym już nie żyła. Umarła. Nie ma mnie. Nie ma już niczego. Wszystko się rozpadło. Serce pękło. To, co trzymało mnie przy życiu przestało istnieć. I ten dźwięk łamanego serca, który słychać było nawet w Chinach, czy gdzieś tam. Najgorsze słowo, które usłyszałam to nawet nie było słowo. To był mruknięcie przytakujące. Ledwo słyszalne, a śni mi się po nocach i budzi z najgłębszego snu. Minął już ponad miesiąc. A ja dalej nie mogę uwierzyć. Nie dociera to do mnie jeszcze bardziej, niż to że mam dziecko. Od roku. Nie wiem, czy kiedyś się z tym pogodzę. Z jednym i drugim.

Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u