Gdybym miała w zwyczaju na blogu wyładowywać swoją frustrację i agresję to dzisiejsza notka wyglądałaby mnie więcej tak. Ale nie mam takiego zwyczaju, bo trochę głupio rzucać mięsem w cybernetyczną przestrzeń. Nigdy nie wiadomo czy się w coś trafi, a jeśli tak, to, w co. Rozmawiałam ostatnio z rodzicami. Mama powiedziała, że olewam wszystko i wszystkich, a tata, że moje towarzystwo to same kurwy i chuje. Nie wiem, czy oni są tak idealistycznie nastawieni to życia, czy co, że nie mogą zrozumieć, że my się nigdy nie dogadamy. Nie osiągniemy porozumienia. Za dużo lat nas dzieli, zbyt odmienne poglądy, inne światy. A powód mojej złości to otwieracz do konserw, którego nie mogłam znaleźć i musiałam otworzyć puszkę młotkiem. Chyba jestem jedną z tych osób, które mają schabowego zamiast mózgu. Przez tydzień byłam wegetarianką, to było najgorsze siedem dni w moim życiu. Nie wiem, czy moje życie kręci się wokół jedzenia, czy raczej to jedzenie kręci się wokół mojego życia. Życie, życie, życie. I jeszcze sto razy życie, bo mogę sobie robić tyle powtórzeń wyrazów, ile tylko chcę. Życie, życie, życie. Serek o smaku jabłka z cynamonem jest pyszny, a do tego woda mineralna o smaku grejpfruta.

Never


skomentuj || strona główna.


Lubię to uczucie, kiedy pewnie kroczę przed siebie, a raczej unoszę się nad powierzchnią ziemi. Nie czuję chłodu, ani gorąca, tylko wolność, a wszystko wiruje dookoła mnie. Pewnych czynów nie żałuję, ale drugi raz bym tego nie zrobiła. Jak działa jamniczek. Jamniczek miażdży psychę. Ukulturalniamy się.

Never


skomentuj || strona główna.


Magda mówiła mi, że spotkała R. Znowu był naćpany. Śnił mi się trener. Trzymał mnie za ręce. Czytam książki, znam html, umiem zrobić szpagat i nie zgubić się w górach. Jestem żałosna. Wszystko jest żałosne. Tak naprawdę jestem znacznie starsza, niż się ludziom wydaje. Piegi, rozczochrana fryzura, kolorowe skarpetki i ten uśmiech odmładzają i to o dobrych kilka lat. Jakbym chciała, to moja siostrzyczka stylistka-amator zrobiłaby ze mnie młodą kobietę. Elegancką i seksowną. Ale ja nie chcę. Jak zmyjesz mi ten ciemny makijaż to mam całkiem sympatyczną buzię. Ale nie zmywaj, bo chowam pod nim strach i kompleksy. Ciekawe, jakby było, gdyby na paczkach chipsów była moja twarz. Kiedyś będę elegancką kobietą z czarną torebką i na wysokich obcasach, z kolorowym magazynem w ręce i drogim pierścionkiem z diamentem na palcu. Chciałabym w to wierzyć. Patrzyłam w ciemność, słuchałam ciszy. Kiedyś wyskoczę przez okno. Polatać sobie. Nie zrozumiesz. Widzisz te rany? Tam były moje skrzydła, ale je odgryzłam i zjadłam, bo byłam głodna. Przewód od tostera znowu chciał mnie udusić. Miłość tuczy. Na Walentynki dostałam dwie paczki galaretek owocowych i czekoladę. Ja i tak nikogo nie pokocham. Chyba urodziłam się bez serca. Już dawno to zauważyli. Mam nadzieję, że nie będę mieć takiej córki, jaką ja jestem. Zawsze chciałam mieć normalny dom. I właściwie miałam. Tata zawsze przynosił z pracy Fruitellę, mama gotowała budyń, a ja malowałam obrazki, albo bawiłam się królikami. Lalek nigdy nie lubiłam. Pan Poziomka był już kultowy, a Baksowi kiedyś odpadła głowa. Nadal je mam. Słońce wpadało przez okna na moje policzki. Mój własny raj, aż do trzecich urodzin. Przyzwyczaiłam się myśleć o tym, jak o największej tragedii, chociaż teraz już rozumiem, że tak było lepiej. Ale nigdy nie zapomnę jak płakałam w nocy, sama zamknięta w jakiejś wnęce. Potem Chemadex zbankrutował. Lubiłam to osiedle, aptekę naprzeciwko, park za domem, gdzie na huśtawkach młodzież paliła papierosy i biegała po krawężnikach. Kiedyś spacerowałam z babcią alejkami i bałam się, że spadnie na nas drzewo, a z tatą chodziłam na plac zabaw skakać z najwyższych drabinek. Podobno miałam tam znajomych, nawet ich nie pamiętam, byłam kilkuletnim dzieckiem. Jeździliśmy wtedy Citroenem. Na śniadanie zawsze jadłam kaszojada. Tak, właśnie kaszojada z sokiem, a później z kakao i mama się bała, że mi to kakao zaszkodzi w końcu. Każdy inny człowiek może sobie jeść na śniadanie kaszę na mleku. Ja i mój tata jadamy kaszojada. Teraz mam tylko kilka zamglonych wspomnień i trochę zdjęć. W tym wszystkim wcale nie chodzi o to osiedle, ani o jedzenie. Chodzi po prostu o dzieciństwo. Pewnie nie było, aż tak pięknie… Chciałabym znów z ufnością patrzeć w niebo i w twarz ojca, biegać po łące marzeń z beztroskim uśmiechem i bukietem stokrotek w dłoni.

Dziś jesteśmy tymi ludźmi, przed którymi ostrzegali nas rodzice.


Never


skomentuj || strona główna.


Tak się jakoś składa, że ciągnie mnie do rzeczy, które są kiepskiej jakości. Bardziej przemawia do mnie pasja, niż profesjonalizm. Te osławione już rymy czasownikowe. Obcy ludzie mówią mi cześć. Dzwonią do mnie obcy ludzie i opowiadają o swoich książkach, butach i szachach. Mam czajniczek, a jak będę sławna i bogata kupię sobie w końcu to pieprzone pudełko czekoladek. Do USB można wkładać prawie wszystko. Zaufaj córce informatyka. Głupio jest być dorosłym, trzeba w końcu srać do kibla, zamiast do nocnika. Picie to jeszcze nic. Prawdziwy hardkor to jedzenie fusów. No chyba, że wolisz, jak pedalsko wyją do ciebie głośniki. Zwaha na róhy, bo ściany mają uchy. Trzeba być mną, żeby przez pół godziny tłuc się autobusem na rynek tylko po to, żeby kupić precelka. W końcu magiczne miejsce dla głupich blondynek. Tylko, że ja nie jestem blondynką. Napisałam opowiadanie. 26 stron w Wordzie czcionką Times New Roman 12, bez odstępu znormalizowanego ani twardych spacji. Kupa wspomnień (ze wskazaniem na kupę), zbiorowe samobójstwo czterech osób, brutalne morderstwo łyżeczką do kawy, dużo autobusów i kulka w łeb na koniec. Generalnie to czeski film. Nikt nie wie o co chodzi. Nawet ja tego nie wiem. Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o Rudego. Dziękuję za uwagę. Koniec wykładu. Póknij siem f czułko. Ólica patży. Jak to będzie się sprzedawać, to zrobimy sobie dredy. Wczorajszy dzień upłynął mi pod znakiem żartów i rozmówek włosko polsko angielskich, każdy mówił tym językiem, który najbardziej kaleczy. A cytując kolegę arras to rodzaj ubikacji.

Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u