Bo co ja na to poradzę, że cię nie kocham. Nie kochałam i nigdy nie pokocham. Skąd wiem? Dlaczego cię skreślam na starcie? Wiem, bo ja nie umiem kochać. I właśnie nie skreślam cię, a daję szansę na ułożenie sobie życia. Tylko nie ze mną. Myślisz, że tak mi dobrze? Źle mi. Ale przecież to nie był mój wybór… Właściwie to był mój wybór. Ze świadomością konsekwencji na dodatek. Odciąć się od miłości, odciąć się od nienawiści, odciąć się od dobra, odciąć się od zła. Nie czuć nic. Bo kiedyś sobie obiecałam, że już nigdy nikt mnie nie skrzywdzi. Krucha psychika siłacza. A jaka ma być skoro wyrosła z nienawiści, pogardy, bólu, nieszczęścia, oskarżeń, kłamstw, egoizmu.

Nienawidzę cię. Nie obchodzę cię. Zmarnowałeś mi życie. Przez ciebie jestem chora. Nic nie potrafisz zrobić. Nigdy cię nie ma. Tylko narzekać umiesz. Do czego ja ci jestem w ogóle potrzebna? Mam cię dość. Żałuję że cię spotkałam. Nigdy nie miałam w tobie żadnego wsparcia.

Won do piekła kurwo wściekła.



Muszę, po prostu muszę pociągnąć kogoś za sobą na dno. Uciekaj, uciekaj póki jeszcze możesz.



Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u