Bo co ja na to poradzę, że cię nie kocham. Nie kochałam i nigdy nie pokocham. Skąd wiem? Dlaczego cię skreślam na starcie? Wiem, bo ja nie umiem kochać. I właśnie nie skreślam cię, a daję szansę na ułożenie sobie życia. Tylko nie ze mną. Myślisz, że tak mi dobrze? Źle mi. Ale przecież to nie był mój wybór… Właściwie to był mój wybór. Ze świadomością konsekwencji na dodatek. Odciąć się od miłości, odciąć się od nienawiści, odciąć się od dobra, odciąć się od zła. Nie czuć nic. Bo kiedyś sobie obiecałam, że już nigdy nikt mnie nie skrzywdzi. Krucha psychika siłacza. A jaka ma być skoro wyrosła z nienawiści, pogardy, bólu, nieszczęścia, oskarżeń, kłamstw, egoizmu.

Nienawidzę cię. Nie obchodzę cię. Zmarnowałeś mi życie. Przez ciebie jestem chora. Nic nie potrafisz zrobić. Nigdy cię nie ma. Tylko narzekać umiesz. Do czego ja ci jestem w ogóle potrzebna? Mam cię dość. Żałuję że cię spotkałam. Nigdy nie miałam w tobie żadnego wsparcia.

Won do piekła kurwo wściekła.



Muszę, po prostu muszę pociągnąć kogoś za sobą na dno. Uciekaj, uciekaj póki jeszcze możesz.




[Wróć]



19.04.2009, 09:24 kicha

Też czasami myślę, że nie umiem kochać. Jest ściana. Po jednej stronie jestem ja, po drugiej wszyscy inni. Czuję taką pustkę w sobie. Bo trzeba kochać.
Pozdrawiam.

16.04.2009, 00:54 ossarium

też muszę (chcę?) pociągnąć kogoś za sobą na dno albo dać się komuś na to dno pociągnąć

15.04.2009, 21:43 almost-perfect

ten miałam taki okres w życiu... żyłam między ludźmi, ale zamknięta w swoim hermetycznym pudełku...
ale to mija, powodzenia

15.04.2009, 21:15 jeu

nie umiałabym się odciąć od uczuć wszelkich, bo to one żądzą moim życiem w głownej mierze... i każdy umie kochać, ale to musi być TA osoba. wierzę, że ją spotkasz, prędzej czy później.





archiwum || strona główna
stat4u