Ciężka jest rozmowa z kimś, kogo ulubionym i nierzadko jedynym argumentem w dyskusji jest w dupie byłeś, gówno widziałeś. Owszem, uwielbiam ten zwrot, ale nie używam go podczas polemicznej wymiany zdań. Ale to mnie przecież nie usprawiedliwia. A wiesz co? W dupie byłeś, gówno widziałeś.

Nie przegram mego życia (?)
Taka dzieli nas różnica
.
Ta, chciałabyś. Już przegrałaś. Jedną bitwę. Drugą i trzecią też. Wojna wciąż trwa. A może już nie. Może jesteś już w niewoli. Wojna to też niewola. Co za różnica w jakiej niewoli.

Zaraz idę spać, a pan Peja będzie mi kołysanki śpiewał. A rano wstanę i o godzinie piątej wyruszę na kolejną przegraną bitwę próbując jeszcze od nowa zdobyć jedyną rzecz, której pragnę. I w egipskich ciemnościach rozróżnić ludzi od pojemników na psie kupy. Sytuacja będzie o tyle prosta, że o tej godzinie ludzi nie będzie, więc wszystko, na co się natknę może być tylko skupiskiem gówna.


Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u