Fajnie było.

Najpierw w szaleńczym pędzie pakowałam się, zbierałam adresy, żeby wysłać kartki z pozdrowieniami (tak, nie jestem pewna, gdzie właściwie mieszkają moi kumple) i pożyczałam prostownicę od koleżanki, bo nie pojadę przecież z włosami w nieładzie. Dworzec autobusowy udało mi się znaleźć bez problemu, podobnie było z kupnem biletów. Schody zaczęły się dopiero później. I dosłownie i w przenośni. Prawie mi kręgosłup pękł, jak wnosiłam po owych schodach bagaże. Ale to jeszcze nic. Najgorzej było ze znalezieniem toalety i mojego autobusu. I to w ciągu 15 minut. A kiedy już się udało kierowca rzucił mi takie spojrzenie, jakbym uciekała przed policją, przemycała coś, albo w najlepszym wypadku wpakowała się nie do tego autobusu, co trzeba. No, w sumie to dokładnie tak się czułam.

Na miejscu okazało się, że pokój był bardzo ładny, a gospodyni, która go wynajmowała bardzo miła. Jej mąż był ratownikiem górskim. Nie wiem, czy to szczęście, czy pech, ale jakoś nie miałam okazji go poznać. I byłoby super, gdyby mi w nocy zegar nie tykał, nie dając spać i gdyby nie było tak duszno (nadal nie rozumiem, dlaczego ja wtedy po prostu nie wstałam i nie otworzyłam tego cholernego okna).

Na dłuższe wycieczki górskie należy wybierać się jak najszybciej, zanim minie zapał. Doliną Małej Łąki szłam na Przysłup Miętusi, następnie był Małołączniak, Krzesanica, Ciemniak i Doliną Tomanową do schroniska na Hali Ornak, a później to już nie pamiętam nawet jak dotarłam z powrotem do mojego tymczasowego domu.

Na Giewont chciałam pójść, ale (słowo daję, nie wiem jak to zrobiłam) doszłam jedynie na jakieś cholerne pastwisko. Później przytulałyśmy się z Moniką do drzew. Bo to podobno uspokaja.

Przytyłam 3 kilo i nawet się nie dziwię, że wszyscy myślą, że ja nie po górach, a po knajpach chodziłam. Ale oscypek z grilla z boczkiem i żurawiną jest taki pyszny. A na deser szarlotka na ciepło z lodami. I jeszcze naleśniki z owocami i bitą śmietaną. Ale to tak wyjątkowo. Na co dzień w ogóle nie jadłam normalnych posiłków. Tylko czekolada, batony, lody i chrupki czekoladowe.


Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u