Ruszanie i stawanie mam już mniej więcej opanowane. Mistrz kierownicy. Sprzęgło, kurwa sprzęgło. Sprzęgło, jak ruszasz. Sprzęgło jak hamujesz. Sprzęgło, jak zmieniasz biegi. Sprzęgło zawsze i wszędzie. A szczególnie wtedy, kiedy chcesz rozjebać silnik. Nie wiem, czy tylko ja tak mam, że zamiast patrzeć przed siebie, gdzie jadę, patrzę pod nogi, gdzie są pedały.

W moich nowych butach nie jestem w stanie chodzić, więc zataczam się, kuleję i kuśtykam. Nie chodzi nawet o wysokość obcasa. One po prostu są niewygodne. Niewygodne, to zbyt łagodne określenie, ale nie znam chyba bardziej adekwatnego przymiotnika. A ten jest nieodłącznie związany z wyrażeniem moje buty. Każde są niewygodne. Potrafię nawet kupić sobie niewygodne adidasy, tenisówki, kapcie. Tak naprawdę chyba potrafię kupować tylko niewygodne obuwie. Może innego nie produkują. Spodnie, kiedy już uda mi się je wcisnąć na swój tyłek, natychmiast się z niego zsuwają. I ja nie wiem, czy to świadczy o tym, że są za ciasne, czy za duże. Myślę, że są jednocześnie za duże i za ciasne, chociaż nie wiem jakim cudem to możliwe. Z okularami jest nieco lepiej. Co prawda są tak ciemne, że po ich założeniu gwałtownie pogarsza się jakość mojego widzenia, ale w zasadzie nawet mi to odpowiada. Przynajmniej nie muszę udawać, że tego wszystkiego nie widzę.

Zostałam sama, więc zaprosiłam sobie na noc Tomka z winem i ciasteczkami. To oczywiście nie znaczy, że zmieniłam swój stosunek do tego chłopaka. On wciąż mnie irytuje i jest kompletnie nie w moim stylu. Zmieniło się tylko to, że teraz ma dziewczynę Ale nocuje u mnie.

Doszłam do wniosku, że skoro jestem tak kurewsko nieszczęśliwa, to mogę robić co tylko mi się podoba. Postawiłam na sobie krzyżyk. Koniec. Nie mam żadnych planów na przyszłość, ambicji, celów. Już nawet nie chcę tego zmieniać. To jest strach. Strach przed podjęciem drastycznej decyzji. Strach przed zobowiązaniami. Odpowiedzialnością. Konsekwencjami. Bo wygodnie jest tkwić w jednym miejscu. Nawet jeżeli to piekło. Bo przynajmniej gorzej być nie może. Nie ma nic do stracenia. Nie ma o co się bać, starać.




[Wróć]



21.08.2008, 18:36 bierzmnie

halo? oczekuję odmiany.

20.08.2008, 13:00 zapchlony-dziwak

tkwić w miejscu, czy nie tkwić? kurwa.

20.08.2008, 10:20 blonde

Pokochaj to sprzęgło to je wyczujesz. Ja dałam radę!

19.08.2008, 22:50 mademoiselle-butterfly

Nie ma to jak przekleństwo sprzęgła, też przez to przechodziłam.

19.08.2008, 21:59 konfitura-z-buraka

szczególnie z dobrymi przyjaciółmi.. fajnie jest ;)))

18.08.2008, 16:40 bierzmnie

never, nie pierdol. weź się w garść. nawet (NAWET!) ja potrafiłam to zrobić.

14.08.2008, 11:14 anonimowy

No, Lanvin - nie wiem, co lepsze. wino i ciastka - brzmi kusząco. No i Tomek jeszcze, :>.

13.08.2008, 21:49 lanvin

wszystkie buty na obcasach sa niewygodne
wino i ciasteczka, mniam, zazdroszczę

13.08.2008, 21:36 karinn

kazdy Tomek taki sam ;p

a co do samochodu to dasz rade ;)

13.08.2008, 20:59 anonimowy

Pomyśl, że muszę jednocześnie nosić okulary korekcyjne i przeciwsłoneczne - dlatego mam ograniczony wybór w chwili kupowana tych drugich - muszą być duże, żeby zakryć te pod spodem.

To jest dopiero problem!





archiwum || strona główna
stat4u