Jako posiadaczka małego biustu jestem w o tyle korzystnej sytuacji, że nie muszę dopłacać za watę, którą wypychane są miseczki staników w niewielkich rozmiarach. Natomiast posiadaczki obfitych piersi podobno muszą więcej wydać na biustonosz, gdyż jego uszycie wymaga użycia większej ilości materiału. To jeden z nielicznych powodów, dla których cieszę się, że klatę odziedziczyłam po ojcu. A skoro już jestem przy typowo babskich sprawach, to w ciągu trzech dni wydałam 300 zł. Głównie na ciuchy. I teraz mogę się lansować na osiedlu w zajebistych rurkach, na kosmicznie wysokich obcasach i z twarzą zakrytą wielkimi, ciemnymi okularami. Zmieniłam też kolor włosów. Kupując farbę w odcieniu czarnej kawy byłam przekonana, że wyjdzie mi taki ciemny brąz, albo wręcz czarny. Tymczasem nie wyszło prawie nic. Ja co prawda kawy nie pijam, więc mam prawo nie mieć pojęcia, jaki kolor ma czarna kawa. Teraz już wiem, że na pewno jaśniejszy, niż czerwona herbata. Przynajmniej takie wnioski nasuwają się patrząc na moją fryzurę. A ta butelka pozbawiona etykietki, co stoi w lodówce, to nie jest barszcz czerwony, tylko Smirnoff. Chyba znowu robię się gruba i żarłoczna. I będę musiała poprosić o trumnę w rozmiarze xxl. Ostatnio jakoś nie mogę dojść do porozumienia ze sobą, nie wspominając już o reszcie świata.

Nie ma dobroci i nie ma absolutnego zła. Są tylko egoistyczne pragnienia i przemożna chęć ich zaspokojenia.


Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u