Od życia każdy ma tyle, ile sam sobie weźmie.

Never


skomentuj || strona główna.


Zawsze wczoraj i jutro jest lepsze niż dziś.

Never


skomentuj || strona główna.


Nie mam nigdzie nikogo. Nie mam nawet siebie. Atrapy i puste pudełka. I złudzenia grubymi nićmi szyte.

Never


skomentuj || strona główna.


Lubię poniedziałki. Co nie zmienia faktu, że nie lubię ani życia, ani siebie. Kolejny dzień do przeczekania.

Never


skomentuj || strona główna.


- Przepraszam.
- Za co?
- Za wszystko.

Za wszystko, czyli za nic. Za wszystko, czyli nawet nie wiesz, za co przepraszasz. Za wszystko, bo nie chce ci się wymieniać i szybciej załatwić to hurtowym za wszystko. Za wszystko, czyli nie masz nawet odwagi wypowiedzieć tego, co zrobiłeś. Za wszystko.

Never


skomentuj || strona główna.


20:40-dachowanie samochodu na torowisku w al.Jana Pawła II przy Klasztornej.

8:30-na Piłsudskiego autobusy kursują wahadłowo. Z informacji jakie uzyskaliśmy, autobus Mobilisa doznał defektu po kolizji z samochodem osobowym.

W wyniku wypadku na al. Jana Pawła II, samochód, który, zawracał na przełączce przy parku Lotników jest kompletnie zniszczony, zaś tramwaj linii 52 pod który dostał się samochód wykoleił się pierwszym wagonem. 3 osoby z samochodu są lekko ranne.

8:55 - zderzenie tramwaju z samochodem przy ul. Norymberskiej.

10:56 - z powodu zderzenia tramwaju linii 21 z samochodem na al. Andersa, zablokowany przejazd w kierunku Mistrzejowic i os. Piastów.

12:20 - zablokowany przejazd dla tramwajów ul. Dunajewskiego w kierunku Bagateli. Przyczyną jest potrącenie pieszego przez samochód osobowy.

Z powodu wypadku śmiertelnego na drodze krajowej 94, autobusy linii 210 kursują do Modlniczki.



Normalnie aż strach mieć MPK w lubianych na fejsbuku.


Never


skomentuj || strona główna.


Nie lubię świąt, bo wszystko wychodzi dokładnie na odwrót niż powinno. Zamiast miłości jest złość. Zamiast spokoju jest zdenerwowanie. Zamiast radości jest smutek. Nigdy w roku poza świętami w mojej rodzinie nie dochodzi do tylu kłótni, nie pada tyle przykrych słów. Zamiast czuć bliskość mam jak największą ochotę uciec z dala od domu i tych wszystkich ludzi, z którymi łączą mnie więzy krwi. Oczywiście wszystko ma dwie strony medalu. Święta odznaczają się kilkoma niewątpliwymi zaletami. Np. wreszcie mieszkanie jest wysprzątane na błysk. Święta są po to, żeby człowiek dwa razy do roku ogarnął chlew, w którym mieszka. Drugą zaletą tego okresu jest możliwość przejebania całych oszczędności bez specjalnych wyrzutów sumienia. Bo karp, uszka, kluski z makiem i co tam kto jeszcze lubi, żeby dobić do dwunastu potraw. I prezenty. I choinka wraz z ozdobami. A później to już równo jak leci można dokupywać kolejne niepotrzebne rzeczy typu nowy obrus czy talerze. I tylko w okresie świątecznym coś takiego jest w pełni usprawiedliwione, a nawet pożądane. Ponadto (mój ulubiony punkt) można się nażreć do oporu, a nawet jeszcze bardziej. I też w tym wyjątkowym okresie jest to zupełnie normalne i oczekiwane, że goście przy stole tak się nawpierdalają, że później wstać od niego nie będą w stanie, ale i tak z niecierpliwością będą oczekiwać dnia następnego, żeby rytuał powtórzyć. Wymieniając zalety świąt nie można także zapomnieć o czymś najbardziej oczywistym, mianowicie, że jest to czas wolny od pracy i szkoły. Osobiście lubię święta za ładne piosenki okolicznościowe. I uwielbiam świąteczne książeczki dla dzieci na Boże Narodzenie. Koniecznie ilustrowane. Miałam taką grubą książkę o Świętym Mikołaju. Nie pamiętam tytułu ani autora. Nawet nie pamiętam dokładnie o czym była. Ale pamiętam, że była przepięknie ilustrowana. Cudowna. Boję się, że mama w szale świątecznych porządków kiedyś mi ją wyrzuciła. Na pewno to zrobiła. Ale i tak zaraz biorę się za poszukiwania. Bardzo chciałabym ją znaleźć. Albo chociaż przypomnieć sobie tytuł i autora, to bym kupiła. Spod ziemi wytrzasnęła.

Never


skomentuj || strona główna.


Jeszcze odnośnie zalet świąt z poprzedniej notki. Życzenia świąteczne do doskonały pretekst, żeby odezwać się do ludzi, do których chciałabym się odezwać, ale którym właściwie nie mam nic do powiedzenia.

Never


skomentuj || strona główna.


Wreszcie po świętach. Ulga psychiczna. Ulgę fizyczną poczuję najwcześniej jutro, chyba że nie wytrzymam i kolejny dzień będę gwałcić lodówkę. Skoro i tak usłyszałam od babci, że przytyłam to mogę przytyć jeszcze bardziej. Poza tym obyło się bez tego wszystkiego, co zawsze jest.




Miałam nudne święta. Nikt się nie pokłócił, nikt nie upił, nikt nie zerzygał. Nuda, nuda do kwadratu. Co wcale nie znaczy, że było miło czy (hahahahaha) rodzinnie.




I nie wypiłam ani kropli wódki. Dla równowagi nie poszłam też na pasterkę ani na żadną inną mszę w okolicy świąt. Prezentów nie było również. W ogóle nic nie było. Nawet śniegu. I całe szczęście, że minęło tak szybko i bezproblemowo i prawie bezboleśnie, że nawet ta wódka nie była potrzebna.

Never


skomentuj || strona główna.


Smutno mi z powodu złych rzeczy, które się kiedyś zdarzyły. Nie umiem zapomnieć. Nie umiem przestać się bać. Nie umiem się cieszyć, nawet jak jest dobrze. Jeżeli człowiekowi raz przytrafiło się coś złego, już zawsze będzie się tego obawiał. I wszystko, absolutnie wszystko będzie przypominać o tym bólu. Im lepsza chwila tym silniejszy będzie uścisk w sercu, że stanie się coś potwornie złego. Znowu, tylko sto razy gorszego. Bo zawsze jest gorzej. I w niczym nie ma ukojenia.

Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u