UP jak Unia Pracy. I tak lepiej niż np. UGH. Dobrze, że nie ma UGH. Literka A jest przecież bardziej medialna. Renoma renomą, ale A jest bardziej przyjazne wzrokowi i słuchowi, niż U. Wszyscy wiedzą, wszyscy mają plastiki. Tylko nie my. Ale skoro wygrzebujemy książki ze śmietnika, to czego więcej się spodziewać. Przynajmniej jesteśmy ekologiczni. I dlatego też powyżej drugiego piętra brakuje ciepłego powietrza w dmuchawach kiblowych (chodzi o suszarkę do rąk). Właściwie wiem tylko, że brakuje na trzecim, wyżej się nie zapuszczam. Lęk wysokości i te sprawy.

Never


skomentuj || strona główna.


*Im mniej czuję, tym mi lepiej. Więc się znieczulam. Im mniej napiszę tym lepiej. Bo to byłoby żałosne. Ale prawdziwe. Ale żałosne. A o wizerunek trzeba dbać. W Internecie? Wszędzie. W Internecie też. Jaki znowu wizerunek? On go nie posiada i zyskuje tym szacunek. A ja, no cóż... Wybieram się na wycieczkę do innego świata.

Never


skomentuj || strona główna.


Mała encyklopedia leków.

acatar acti tabs
acodin
aviomarin
etopiryna
grypolek
pini
rubital
senefol
sudafed
tussipect

bromowodorek dekstrometorfanu, chlorowodorek efedryny, chlorowodorek pseudoefedryny, dimenhydramina, fosforan kodeiny, kofeina.


people, stop fighting
angels are crying


Zaufaj chemicznej litości.

Never


skomentuj || strona główna.


Nie lubię świąt.

*

Na imprezie skanuje się tyłek. W pracy uważa, czy szef nie nadchodzi, lub dosypuje się mu świństwa do kawy. A po pracy można trochę poprzesuwać i posuwać.


Never


skomentuj || strona główna.


Nagły Atak Spawacza - Anioł Śmierci

Zamknięta w mroku bez ścian...
Anioł śmierci dopadł twoje ciało
Tam giwera na stole ty siedzisz na krześle
Aaa podejdź do mnie jutro będzie pogrzeb
Anioł życia zmienił przeznaczenie
I ucieczka do nikąd do świata zapomnienia
Kurwy na telefon i serce z kamienia
Samochód na ulicy ktoś cię obserwuje
A twoja głowa wariuje twoja głowa wariuje
Szaleństwo hotel i mroczna ulica
To nie jest widok który mnie zachwyca
Zakrwawiony mundur rozjebany samochód
Tutaj śmierć urządziła sobie zabawę
A ja odnalazłem siebie złapałem swój cień
To jest moja broń i to jest mój dzień
Śmierć skurwysynom wszyscy zginą
Śmierć skurwysynom dzisiaj cię zwiną
Anioł miłości nie żyje nie żyje
A ty świnio też zginiesz za chwilę
Śmierdzący oddech krople potu na ciele
A ja kocham cię mocno ty mój aniele
To anioł zdrady czeka na twój rozkaz
Zrobi szybki podjazd wypierdoli z interesu
A tu rozpacz na twarzy twojej matki
Dawno nikt nie miał tak paskudnej wpadki
Śmierć lub więzienie krew albo cierpienie
To gówno prawda to idiotyczne pieprzenie
Zarzygane ubranie twoja dusza się smaży
Więc zmyj z siebie ten smród zarazy
Nasz pan oszalał nawet on jest chory
Różowe czerwone zielone potwory
A tu odruch zwątpienia i chwila zrozpaczenia
On cierpi – dlaczego on płacze – wiem
Anioł zemsty – uśmiechnięta kobieta
On długo płacze a ona się uśmiecha
Broń w dłoni kurwa lufa przy skroni
Twój anioł stróż bezradnie stoi
Głowa mu pęka od ciągłego stresu
Wypierdolą cię na pewno z tego interesu
Hałas strzały uratowany kolejny wróg zaszlachtowany
A ty uciekasz ulicą jakaś kobieta płacze
Przecież do cholery ja nic nie znaczę
Tam samochód jedzie ciągle padają strzały
Oni są najlepsi w wymierzaniu kary
Wojna na dole a pokój na górze
Tchórze pierdoleni tchórze
I znowu strzały nienawiść 100 % zagrożenia
Walka na śmierć wyłoni bohatera
Anioł strachu trzyma wielki miecz
Więc uważaj robaku schowaj się w piwnicy
Piekło na ziemi ludzie z podziemi
Wyjęci spod prawa czciciele diabła
Asmodeusz bóg ognia i cierpienia
Odliczasz już godziny do ponownego uwolnienia
Ziemia się pali a wszystko się wali
I z wielkich ludzie stają się mali
Straszna noc i burza nad nami
Zalaliśmy świat naszymi dźwiękami
Mówiłaś prawdę kłamałaś kłamałaś
Nie będę uczestniczył w twoich koszmarach
Straszna noc i burza nad nami
Zalaliśmy świat naszymi dźwiękami
Mówiłaś prawdę kłamałaś kłamałaś
Nie będę uczestniczył w twoich koszmarach



Never


skomentuj || strona główna.


Trzeba proszę państwa myśleć. Bo później państwo jadą na jakąś konferencję, wszyscy czekają, a tam normalnie nic nie działa.

Nie będę udawać, że jest ok, podczas gdy nie jest ok. Już od dawna. Nigdy nie było dobrze. A teraz jest już źle. Ale skoro i tak wolę cierpieć, niż zmieniać swoje życie, to chyba nie jest tragicznie. A może właśnie, to jest tragedia? Nie wiem. Wiem tylko, że najgorszy krzyk o pomoc brzmi wypierdalaj, sam sobie poradzę, nic złego się nie dzieje.

Never


skomentuj || strona główna.


Styl Życia G’N.O.J.A. Rychu Peja Solufka

Kupiłam płytę w Empiku, chociaż wszędzie indziej jest taniej. Owszem, poza małym szczegółem, że nigdzie indziej nie ma. Nawet brudne paluchy pracowników odbite na teoretycznie szczelnie zapakowanych płytach mi niestraszne. No i cóż panie Peja. Mam dwie wiadomości: dobrą i złą. Którą pan chce najpierw? Dobrą? Ok, więc płyta dobra, nawet bardzo, w sensie podoba mi się. A zła wiadomość, że chociaż płyta świetna to dziesięć razy gorsza od poprzedniej, i sto razy gorsza od jeszcze wcześniejszej, i tak dalej. Równia pochyła panie Peja. Pan się stacza. Wszystko zaczęło się od występu u Kuby, dawno, dawno temu. A później było już tylko gorzej. Z moją psychiką również. Ja Peję szanować będę zawsze. Jeżeli nie za to co robi, to za to co (z)robił. Ale jednak trochę żal, że coraz bardziej nie mogę patrzeć na jego mordę, która jakoś się zrobiła zbyt szeroka i kwadratowa. Że jakoś nie bardzo mogę słuchać jego wypowiedzi. A jak słyszę mężczyznę zawodzącego w refrenie: chcę tak bardzo pierdolić się z tobą, to jakoś tak mi nieswojo, niesmacznie i cholernie smutno. I szkoda, że nie zostawili jak było pierwotnie chcę tak bardzo pokochać się z tobą. Chociaż to i tak by sprawy nie załatwiło. A może to nie Peja się zmienia, tylko ja. I niech on mi poprzeczki nie podnosi. Ale gruba impra z Rysiem to mi się marzy. Chociaż Rysiu się zrobił zbyt szeroki, kwadratowy na twarzy i generalnie jakiś taki rozbydlony. I już mnie nie pociąga fizycznie. Ani intelektualnie.

Peja od 15 lat śpiewa tylko o brudnych ulicach. Niech je zamiast tego w końcu posprząta.

Never


skomentuj || strona główna.


Ekspert to człowiek, który wie coraz więcej odnośnie coraz mniejszego obszaru, aż w końcu wie już wszystko o niczym. Bardzo śmieszne. No chyba, że ktoś woli wiedzieć nic o wszystkim. Droga wolna.


Never


skomentuj || strona główna.


Perspektywa świńskich zastawek jakoś nikogo nie przeraża. A żołądek przeszczepiają? A jelita? Płuca? Nerki? Wątrobę? Wszystko do wymiany. A najbardziej to by się nowy mózg przydał. Rekreacyjnie pijemy syropek na kaszel. Regularnie przez nasze ciała przetaczają się z nadnaturalną szybkością tony jedzenia. Mamy najobrzydliwsze dłonie i stopy jakie widział świat. Rany nam się nie goją. Krew nie chce krzepnąć. Serce tańczy, co rusz zmieniając rytm. Inne mięśnie je naśladują. Tworzymy sobie swój własny świat. Na jawie lub tylko w głowie. Na jedno wychodzi, skoro nikt z nas nie wie już, co jest fikcją, a co rzeczywistością. Słuchawki na uszy i odpływamy na wycieczkę do innego świata. Lub do kilku światów. Jednocześnie. Wszystko, co wymyka się ludzkiej percepcji. Przesiąknięci dźwiękiem. Zawieszeni w próżni. Nikt nie potrafi pokazać granicy snu. Dla nas nie ma żadnych granic. Biel potrafi oddzielić się od kartki. Kartka może być biała i nie biała zarazem. I nic nie jest puste treściowo. To jest jak mit. Nie kwestionuje się go, ani nie uzasadnia. Droga w górę i w dół jest jedna i ta sama.

A kiedyś myślałam, że tetecia to już dno totalne. Różnimy się przede wszystkim reakcją na stukot własnych obcasów. Mnie dodaje on pewności siebie. Tetecię zawsze peszył.

Apel do wszystkich teteciów: nie zmieniajcie się, bo jakakolwiek zmiana zawsze będzie na gorsze.

Świat stanął na chuju i tańczy breaka.

Never


skomentuj || strona główna.


Zaloguj się, jak do mnie piszesz. To po pierwsze.
A po drugie chciałabym, żeby w dniu mojego pogrzebu wszyscy mniej i bardziej bliscy zrobili sobie głodówkę. Nie żreć w dniu mojego pogrzebu. Stypa jest dla beki ze zmarłego. I jeszcze, żeby mnie w tej trumnie już nie dotykać, nie ruszać, nie poprawiać. Bo sobie tego nie życzę. Bo zmartwychwstanę i będzie żałować, że łap przy sobie nie trzymaliście. Generalnie to w ogóle wolałabym zostać spalona, zatopiona, a jeżeli już muszę skończyć w trumnie to wrzućcie mnie tam w stanie tuż pośmiertnym, bez makijażu, strojenia, czesania i całej reszty durnych rytuałów. Wcale nie chcę ładnie wyglądać w trumnie. Już wolałabym chudo, ale liposukcji trupom się chyba nie przeprowadza. Więc zostawcie mnie w spokoju, łapy przy sobie. Skoro za życia nie umieliście, to chociaż po śmierci uszanujcie to moje cholerne ciało. Nie układajcie mnie w trumnie. Wrzućcie po prostu. Nie chcę sztywno leżeć. I tak już będę zbyt sztywna. Ewentualnie razem ze mną pochowajcie moje płyty Peji, mojego Tukana, moje pamiętniki, mój złoty medal, dyplom i statuetkę, zdjęcia rodziców, siostry i Mateusza, bransoletkę i kolczyki od Roberta (połóżcie obok, broń boże nie próbujcie mi ich założyć!!!). Odnośnie pstrykania zdjęć nie mam sprecyzowanego zdania. Jak już chcecie. Byleby fleszem nie błyskać, bo to mnie wkurza. I będzie wkurzać nawet po śmierci. A jeżeli jest jeszcze coś, co powinnam od was usłyszeć po prostu napiszcie mi to i włóżcie list do trumny. Może być na krzywo wyrwanej kartce z zeszytu, bez koperty i przerywającym piórem. Byle w miarę czytelnie i poprawnie pod względem ortograficznym. Powiedzenie spierdalaj bywa szczersze od wyznania miłości.



pragnę tylko spokoju
bezpiecznego snu
być tą najważniejszą, najukochańszą
chcę dostawać kwiaty
i słuchać jak byłam ważna
nie chcę odpowiadać
na żadne zarzuty
chcę milczeć
zachowując twarz
pragnę mieć swoje własne
miejsce na ziemi
i nie płacić podatku
za zajmowany grunt
nie czuć na sobie
presji okrutnego świata
oddać się medytacjom
bez strachu o cokolwiek
bez konieczności
brania kolejnego oddechu

pragnę tylko być

wszystkim, czego pragnę
jest śmierć.

*

Never


skomentuj || strona główna.


Ja Anna Maria o podwójnym nazwisku, zamieszkała na terytorium zero dwanaście, w dzielnicy latających siekier (co tydzień w tych rejonach kręcą w11) oświadczam wszem i wobec, że ólica nadal patży i wyhofóje. Więc zwaha na róhy, bo ściany mają uchy. Tak, to jest rękopis. Bo ręką przecież piszę, tyle że na klawiaturze. A to co mam na tyłku, to nie jest dres broń boże. To są spodnie sportowe. I od dresów mi tu nie ubliżać. Jakbym miała pisać książki to chciałabym o Japonii. Bo skoro Karlowi Mayowi pod koniec życia zafundowali wycieczkę do Ameryki, żeby zobaczył o czym pisał, to może mnie też.

Będziemy zakazani,
będziemy czynić zło.


Never


skomentuj || strona główna.


Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku. Ja wiem, że to strasznie banalne i oklepane życzenia. Ale tak naprawdę w życiu najważniejsze i najcenniejsze są te najprostsze wartości. Szczęście, zdrowie, miłość, radość, marzenia. I tego właśnie życzę każdemu człowiekowi na świecie.

Dwa lata temu, jak Wigilia była u mnie, w ostatniej chwili okazało się, że nie mamy odpowiednio dużego obrusu. Więc położyliśmy na stole prześcieradło, a na nie firankę. I wyszło na to samo.

Bo to przecież od nas zależy, czy Magia Świąt będzie czymś więcej, niż tylko sloganem reklamowym i chwytem marketingowym.


Never


skomentuj || strona główna.


Ciastka zamiast rosnąć w górę, urosły w szerz. Zapomniałyśmy o najważniejszym składniku i nie dodałyśmy czekolady do ciasta czekoladowego. Moja mama dzwoniła do koleżanki, żeby zapytać się, czy trzeba kroić rodzynki do kutii. I w ogóle najpierw kazała mi kroić bakalie w takie mikroskopijne kawałki, a później narzekała, że w ogóle ich nie czuć. A moja siostra wpadła w panikę, że białka nie są ubite na sztywną pianę, chociaż i tak jak się doda mąki, to jakkolwiek mocno te białka byłyby ubite i tak oklapną. Poprostu panika gorsza, niż podczas klęski żywiołowej. Ja będę panikować jutro, jak się w ciuchy nie zmieszczę. Bo robiąc cokolwiek, zawsze biorę o połowę więcej składników. Że niby sprawdzam, czy jadalne.

Dzisiaj każdy mój czyn był zły i podstępny.

Never


skomentuj || strona główna.


Nagły Atak Spawacza - Obróć się za siebie

Komu się trafi cały orzech, ten jedzie na gastroskopię. A poza tym, to po świętach. Dostałam Pedała Romana pod choinkę. I pendrajwa (aluzja, żebym oddała nieswojego prawowitemu właścicielowi). Na gastroskopię nikt nie pojechał. Tak samo, jak nikt nie weźmie ślubu ani nie będzie miał szczęścia. To że ja z siebie żartuję, nie znaczy, że inni też mogą. Tzn. mogą, ale mnie to nie bawi. Wręcz przeciwnie. Tomek powiedział, że jestem histeryczką. Chyba ma rację. Ale to nie jest niczyja wina. To nie dlatego. Gdyby nie to, znalazłabym sobie inny pretekst. Bo po prostu inaczej nie umiem. Jesteśmy już coraz bliżej prawdy. Już niedługo wybuchnie. Koniec zbliża się wielkimi krokami. Ja i mój strach. Ja i mój strach. Nie mam wyrzutów sumienia, że kłamię, kradnę i zdradzam. Nie mam nawet sumienia. Muszę robić coś, cokolwiek, byle tylko nie myśleć, byle zapomnieć. Nieważne co, nieważne gdzie, nieważne z kim. I tak wszyscy, ze mną na czele, mają to w dupie.

Prócz słabości
substancje chemiczne
sporo gniewu i złości.

Wiem, jak to jest,
gdy na niczym nie zależy.
żyjesz, bo żyjesz.
tak naprawdę wciąż leżysz.
a ci co przechodzą
wciąż cię kopią, żeby dobić.
trzeba mieć w chuj
odpowiednio silnej woli.




Never


skomentuj || strona główna.


Będziemy topić smutki w alkoholu. A wraz ze smutkami nadzieje, marzenia, plany, ambicje i życiowe szanse. Ja normalnie naprawdę się tak nie zachowuję… Ech, i tak mi nie wierzysz. I w sumie to masz rację. Ale szkoda, kurwa, naprawdę szkoda, że ja jestem taka, a nie inna. Może wybaczysz, zrozumiesz, zaakceptujesz. Kiedyś. Nieważne. Ja muszę to zrobić. To nie powód do dumy, ale do wstydu też chyba nie. Po prostu taka jestem. Bo w życiu liczą się tylko chwile. Piękne, wyjątkowe. Wrażenia. Krótkie momenty. Dla nich warto poświęcić całą resztę. W każdym razie ja poświęcam. Ale skoro ta reszta i tak jest gówniana, to tym bardziej warto. Dziś wyjdziesz ze mną, bo dziś mi wszystko jedno.*. Ta noc jest nasza. Z nami chodź wyłącz TV. Papieros dogasa. Nie marnujmy chwili.* Idiotka. Myślała, że świat stanie przed nią otworem. Że przyjmą ją z otwartymi ramionami. Tymczasem zostały tylko plastikowe kubki (przynajmniej nie z gwinta) i wspomnienie, jak to siedziałam na klatce pijana, przytulona do kaloryfera, ze skostniałymi z zimna dłońmi i płakałam, powtarzając, że mi zimno i że jestem nieszczęśliwa. Ale to nie były te piękne momenty. Ale i tak warto było.

Piwo.
Wóda.
Polibuda.

A na Sylwestra prawdopodobnie idę na Rynek, żeby dostać butelką w głowę. Albo będę chlać na osiedlu Podwawelskim. Bo facet-żelka mnie nie chce.

Ćpaj więcej, to szybciej trafisz do nieba.



Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u