W pojedynku mój żołądek kontra fasolka wygrała fasolka. Więc teraz umieram w domu, zamiast umierać w szkole. Niby dobrze, bo nie nauczyłam się na sprawdzian, ale na czwartek też się nie nauczę.



Never


skomentuj || strona główna.


- co byś chciała dostać pod choinkę?
- nic. nie zasłużyłam.
- przestań. zresztą nie pytam, czy zasłużyłaś, tylko, co byś chciała.
- rózgę.
- a nie za duża już jesteś na rózgę?
- no to żyletkę.




Never


skomentuj || strona główna.


Moja matka jest świadomą i nowoczesną kobietą. Kkiedy przychodzę do niej i mówię, że mi smutno i źle, zamiast mnie przytulić daje mi namiary na dobrego psychoterapeutę.



Never


skomentuj || strona główna.


Forget the risk
take the fall
if it's what you want
then it's worth it all

A co jeśli nie?
Że warto to wiem, ale tylko jeśli naprawdę chcę. Pisałam o tym . Tylko, że temat wypracowania był ambitny. Wallenrodyzm. Kwestia moralności. Machiavelli i jego cel uświęcający środki. To są wielcy ludzie i wielkie hasła.

Ja jestem mała. Kurduplowata. Nic nie warta. Słaba. Gdzie wiatr zawieje tam leci moja dupa. Bo mi sił brakuje. I fizycznie i psychicznie. Przytyłam pół kilo. Nie martwię się. Nie cieszę się. Nie schizuję się. Ja już chyba nie żyję. Co z tego, że wpierdalam, jak dzika świnia (w sensie jem jak każdy normalny zdrowy człowiek) skoro w bliżsyzch lub dalszych planach mam restrykcyjną kurację odchudzającą? Przy teoretycznej niedowadze.



Never


skomentuj || strona główna.


Mikołaja nie będzie. Nie dlatego, że nie ma śniegu. Nie dlatego, że byłam niegrzeczna. Poprostu go nie będzie. Smutne? Nie, zwyczajne. Choinka a na niej SZEŚĆ bombek i jeden łańcuch. Żałosne? Nie, smutne. Nawet się nie kłócimy. Lepiej po raz kolejny boleśnie ugryźć się w język, lub wbić igłę w przedramie. Lepiej przecież wyładować złość na sobie, niż na innych. Karpatka będzie z kakaem. Bo szukając w szafce suszonych śliwek zrzuciłam na nią kakao.

Ja wiem, jak będzie. Siądziemy wszyscy do stołu udając, że problemu nie ma. Że babcia Lucyna nie oddała swojej matki do domu starców. Że moi rodzice się kochają, albo chociaż szanują. Że ja nie katuję swojego ciała. Że jesteśmy normalną kochającą się rodziną. Że wcale nie czekamy, aż wreszcie ten wieczór się skończy. Siądziemy przy stole elegancko ubrani, z pięknym uśmiechem przyczepionym do twarzy. Zaczniemy przeżuwać mlaskając przy tym i wydając inne obrzydliwe dźwięki. Bo chociaż nie wiem jakby się człowiek starał nie da się schludnie zjeść makowca. Bo mak włazi między zęby. Zzaczniemy pieprzyć o polityce i pieniądzach. O żesz kurna. Zapomniałam na śmierć o dzieleniu się opłatkiem. Nie jestem pewna, czy w ogóle w domu jest opłatek. Zdrowia, szczęścia, pomyślności, spełnienia marzeń i szczęśliwego nowego roku. Bo niby czego miałabym życzyć tym ludziom. Ttak naprawdę nie chcę mieć z nimi nic wspólnego. Chciałabym uciec. Gdzieś gdzie mnie nikt nie zna. Zacząć od nowa. Bez piętna przeszłości.

Nie lubię świąt.




Never


skomentuj || strona główna.


Zrobili sobie dziecko, ale nie potrafią sobie z nim poradzić, więc postanowili przejebać mu życie.

No co? najlepiej zwalić winę na innych. Bbo to wszystko przez media, presję otoczenia, złe relacje rodzinne, chorą tarczycę... itede.

Moja wina. Nie tylko. Jeszcze wina mojej prababci od strony ojca, której na oczy nie widziałam. Bo gdyby nie miała córki, a ta córka nie urodziłaby mojego ojca, to mnie by nie było i nie byłoby problemu.



Czarne koty przebiegają mi drogę, obcy faceci częstują mnie na ulicy cukierkami, rozlewam wodę w gabinetach dentystycznych, wpadam na ludzi dźwigających ciężkie kartony. Tak sobie żyję.




Never


skomentuj || strona główna.


- te buty ci odstają, bo masz za chude nogi.
- e tam.
- jak przytyjesz, to nie będą tak odstawać.
- jak mi nogi przytyją, to będę mieć dupę na kilometr.



Kupiłam buty. i wcale nie odstają. i kurtkę kupiłam.

Kupować. Kupować. Kupować. (od słowa kupa, zapewne).

Nienawidzę kupować. Przynajmniej nie jestem zakupoholiczką. Zawsze jakieś pocieszenie.




Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u