I nie zmienia się nic. Jak zwykle czuję się dziwnie. Mam bałagan w pokoju i rysunki domków strawionych przez żywioły w zeszytach. Te domki to dla Magdy, żeby miała gdzie mieszkać. Był piorun, powódź, huragan i trzęsienie ziemi. I portret pewnej nauczycielki na odwrocie kartkówki z historii. I ambitną literaturę na półce. W sumie to lubię książki, tylko nie mam cierpliwości, żeby je czytać. Wszystko jest takie zwykłe i typowe. Takie normalne. Wszyscy się sprzedali, a i tak nikt nie ma pieniędzy. Zawsze marzyłam o tym, żeby stanąć na najwyższym podium i dostać złoty medal. Potem okazało się, że bycie najlepszą z najgorszych wcale mnie nie uszczęśliwia. Gdzieś na dnie szuflady mam rękawice bokserskie, które założyłam najwyżej dwa razy i zdjęcie przedstawiające grupę dzieci oraz miłego pana z czarnym pasem sympatycznie się uśmiechającego. Ja stoję obok Sebastiana, który kiedyś bardzo mi się podobał i pewnie stan ten trwałby nadal, gdybym miała jakiś kontakt z tym chłopakiem. Śniło mi się, że jestem szczęśliwa. A co dokładnie ci się śniło? Że mnie nie ma. Jutro, dwa lata temu dostałam złoty medal i przez chwilę czułam się fajna i szczęśliwa. Nie wiem czy jutro będę, więc dzisiaj gratuluję sobie zmarnowanej szansy na karierę, miłość i na wszystko. Dopiero, kiedy weszłam mokrymi, zabłoconymi adidasami do szkoły i zobaczyłam tych wszystkich ludzi w czerwonych czapkach, dotarło do mnie, że dzisiaj Mikołajki. Może i lepiej. Nic od ciebie nie chcę. Ja wierzę w Mikołaja, tylko on nie wierzy we mnie. Jeżeli ktoś uważa, że odrabianie lekcji w przerwie na reklamy to objaw lekceważenia myli się. Objaw lekceważenia, to nie odrabianie lekcji w ogóle.

Never


skomentuj || strona główna.


Dlaczego zawsze, kiedy mi się śni, że się z kimś biję, mam ciężkie buty i ubranie krępujące ruchy? Obudził mnie w nocy ból mięśnia ileśtamgłowego lewej nogi. Chciałam wstać, ale kończyna odmówiła posłuszeństwa, więc leżałam patrząc przez okno. Ciekawe jak to by było, gdyby sufit spadł mi na głowę. Kiedy przebieram się w mieszanym gronie bardziej zawstydza mnie obecność koleżanek, niż kolegów, o ile w ogóle mnie coś zawstydza. Podobno specjalna zakrętka zawsze pozostanie czysta. Gówno prawda. Już jest brudna, a co dopiero zawsze. Zżarłam pół butelki ketchupu do pizzy, bez pizzy. Nigdy więcej nie jadę na żadne ogniska, wycieczki ani nigdzie, gdzie mogłabym poznać nowych ludzi. Będę się obracać tylko i wyłącznie w gronie starych znajomych. Przynajmniej wiem, kto odda za mnie życie, a kto wbije mi nóż w plecy. I mam pewność, że w nikim się nie zakocham, bo gdybym miała się zakochać, to już dawno bym się zakochała. Plan lekcji pierwszej ce znam lepiej, niż własny. Tonę w swoich paranojach. Kiedy go mijam zasłaniam twarz grzywką i wpatruję się w jego twarz (a najczęściej plecy) skupiając się na tej czynności tak mocno, że zazwyczaj spadam ze schodów. I nic. Przypadkiem przechodzę właśnie tam, gdzie on się znajduje. I nic. Jedno wielkie nic. Zbyt głupia by zrozumieć, co to znaczy wypierdalaj. Właśnie słucham piosenki, gdzie, co cztery i pół sekundy pada przekleństwo. Wiem, jestem prostaczką i dobrze mi z tym. Przynajmniej umiem liczyć. Miałam napisać tu pewne zdanie, ale po wklepaniu go w google i sprawdzeniu wyników zrezygnowałam. Pewne rzeczy nie powinny były zostać napisane. Kiedy to się stało? Kilka lat temu, ale w którym momencie? Jak to w ogóle możliwe, że wszystko obróciło się o 180 stopni? Z najbardziej kochanej osoby stał się tą znienawidzoną. Z partnera stał się konkurentem. Już mnie nie wspiera i nie podziwia, teraz mnie gnoi i jeździ po ambicji. Kiedyś rozumiał wszystko, teraz nic. Wystarczy, że ktoś zacznie myśleć samodzielnie i korzystać z wolnej woli, a wszystko szlag trafia. Wszyscy lubimy lalki. Śliczna, uśmiechnięta laleczka. Można się z nią pobawić, lub pochwalić przed znajomymi. Chciałabym mieć tyle odwagi, żeby powiedzieć mu wszystko. Ja się już nie zmienię, on tym bardziej. Nie mam tyle odwagi, żeby otworzyć mu oczy i pokazać świat z mojej perspektywy. Chciałabym, żeby stało się coś strasznego. Tylko wtedy mogłabym się przekonać ile jestem warta, a ile każdy z was. Chyba lepiej, żebym tego nie wiedziała, bo się załamię. Lubię się dołować, zamykać w łazience i płakać godzinami, pisać listy pożegnalne, popełniać samobójstwo na raty. Na zdjęciach zawsze jestem uśmiechniętą dziewczynką z dziwnymi oczami. Codziennie boję się, że mnie w coś wrobią. Zamkną w więzieniu, albo w wariatkowie. Boję się siebie i moich paranoi. Tacy jak ja nie umierają. A wszystko jest marność i pogoń za wiatrem. Niedługo otworzysz lodówkę, a tam będzie łapeczka heyeczka. Smacznego.

Never


skomentuj || strona główna.


Zdrowia i pieniędzy, czyli tego, co najważniejsze życzył mi Mateusz. Spływa po mnie jego cynizm, wyrachowanie i olbrzymi iloraz inteligencji. Nic mnie to nie obchodzi. Tak samo jak mnie nie obchodzi, że jest naprawdę twardym przeciwnikiem. Niektórzy ludzie naprawdę umieją trafić prosto w serce. Dobro bardziej rani od zła. Nie ruszają mnie święta. Że w te kilka dni wszyscy się kochamy i ściskamy przyjaźnie przy każdej okazji. A tak nawiasem mówiąc chcesz tresowanego pieska? Trochę jeszcze fika, ale to tylko kwestia czasu. Zabierz mu miskę, a zrobi wszystko. Tylko nie patrz przypadkiem w te jego smutne, wielkie oczy. On tylko bierze cię na litość. Tak naprawdę ma wszystko, czego sobie głupi kundel może zamarzyć. Weź kij i przypomnij mu hierarchię. Palec spuchł mi i zsiniał do połowy. To przez tę koszykówkę. Ja wiedziałam, że to nie jest sport dla mnie. Rany ludzie litości, nie pójdę do lekarza z palcem, bo to żenada. E znaczy, że jak się ma palec, wstyd chodzić do lekarza? Najwyżej odpadnie, bo na razie ciągle boli. Mam wrażenie, że jestem tak głupia, nudna, brzydka i beznadziejna, że powinnam zamknąć się w piwnicy i nie przeszkadzać toczącemu się życiu. Tonę we własnych paranojach, gadam do ścian, ale już potrafię się z tego śmiać. Władowałam się w sam środek grupy, z którą nie mam nic wspólnego. Młodość się rządzi swoim prawem, silni w grupie. Jak zdobędę broń, to rozwalę pół miasta. Naprawdę chciałabym się w końcu wyspać. No i napić, bo umieram z pragnienia. Nie kupiłam w końcu dżinsowej, kurteczki i jakoś żyję, a z sześćdziesięciu złotych dziwnym trafem zrobiło się dwadzieścia. Jak się nie nauczysz podstaw matematyki, to będziesz przeklinać ten przedmiot do końca życia, a może to była kwestia wykucia trzech wzorów. W gruncie rzeczy chodzi o to, że wszyscy są głupi, ale nie wszyscy o tym wiedzą. Mądrość jest lepsza, niż głupota, ale właściwie wychodzi na to samo. Czasami strasznie mi wstyd za moich znajomych. To wszystko przez to, że jestem przesiąknięta tym wirtualnym gównem. A teraz dzieci drogie przedstawię wam prawdę objawioną: jeżeli strona (www) źle się wyświetla w IE to wina przeglądarki, natomiast, jeżeli strona źle się wyświetla w innej przeglądarce, to wina autora owej strony. Czujesz ironię? Jestem niezdecydowana. Jeżeli w wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem, to może ten piesek też przemówi. O ile ktoś się z nim podzieli opłatkiem. Słucham bardzo dużo muzyki. Głównie tzw. podziemie, czyli ziomki, co seplenią, nagrywają w domu i te sprawy. I jakoś wyjątkowo mi to nie przeszkadza. Myślę cytatami i to chyba jest problem. Internet to ogólnie rzecz biorąc wielkie gówno, w którym z uwielbieniem się taplam. Sorry za wszystko, ale naprawdę mnie to wali. Już nie jestem wolna. Jestem zniewolona przez swoje człowieczeństwo i kilka innych zjawisk.


Never


skomentuj || strona główna.


Podobno gadałam o księżycu na stole, narzygałam na klawiaturę i próbowałam połknąć zapalniczkę. Ale to było dawno temu i nieprawda. Czasami wydaje mi się, że wszystkie fajne momenty w moim życiu, to ja sobie wymyśliłam. Pójdę do niego i powiem mu, że jest tylko wytworem mojej wyobraźni. Spokojnie. Nie będę się wieszać na kablu od modemu, ani skakać z drugiego piętra prosto na śmietnik. Przestałam się już jarać śmietnikiem pod oknem, bo teraz postawili mi tam latarnię, co wcale nie znaczy, że śmietnika już nie ma. Albo mam coś na czas określony, albo na nieokreślony, a każda z opcji jest równie beznadziejna. Powinnam się urodzić czterdzieści lat wcześniej. Bardzo bym chciała mieć ładny charakter pisma. Kupiłabym sobie taki gruby zeszyt w twardej oprawie i pisałabym w nim wszystko, co tylko bym chciała napisać, a po roku nie wyglądałby on jak wypracowania oddawane przez pewną panią tj. zalane kawą, pomięte i śmierdzące szlugami. Mniej więcej tak, jak mój zeszyt do biologii, który raczej pełni rolę brudnopisu, co mi wcześniej zasugerowała nauczycielka tegoż przedmiotu. Chyba jestem irracjonalna, bo i tak trzymałabym ten zeszyt w twardej oprawie gdzieś po łóżkiem, żeby nikt przypadkiem, ani tymbardziej specjalnie, go nie znalazł. Równie dobrze mogłabym sobie pisać gównem na papierze toaletowym. Wtedy przynajmniej nikt by nie szukał.

Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u