szybko, zanim się rozmyślę.
krótka piłka. krótki login. życie też krótkie.
paradoksalnie chude życie, chociaż tłuste.

jestem buntowniczką. noszę fioletowe adidasy.
podążam za modą, ale mówię o tym wprost.
bez wstydu, za to z ironią.
chociaż to prawda.
to nie są wiersze. to jest bełkot.




Never


skomentuj || strona główna.


anna ma pocięte ręce, nogi, brzuch.
pocięty mózg.

czyta bravo girl.

jest szczera.

nie kłamie.
anna nie kłamie.
anna żartuje lub ironizuje.

wiesz co?
te wszystkie żarty to była prawda.

anna zdrapuje lakier z paznokci.
lakier i nie tylko.
z pasją rozdrapuje ranę.
żeby dostać się do mózgu.
wypić go przez słomkę.

bo na diecie płynnej się chudnie.




Never


skomentuj || strona główna.


Śnił mi się umierający staruszek. Nie chciał oddać swojego serca. Ale i tak rozcięli mu klatkę piersiową i wyciągnęli pracujący narząd. I zawinęli w serwetkę. Taką, jakie bywają w restauracjach.



Never


skomentuj || strona główna.


odwróć kota ogonem i kopnij go w dupę.
a zanim się zamachniesz poślizgniesz się i wyjebiesz.
na dupę.
i pękniesz sobie kość ogonową.
frajerze.

i co? warto było?

czasami bywam kotem.
czasami tylko ogonem.




Never


skomentuj || strona główna.


Odbijam się od ścian. Sufit spada mi na głowę. Świat kręci mi się dookoła. Wiruje. Żyję. Czuję, że żyję. Czuję mocz w pęcherzu. W moczu ketony. Krew w żyłach. We krwi cukier. I cholesterol. Bezkształtną papkę z na wpół strawionego jedzenia gdzieś na trasie pomiędzy żołądkiem, a odbytem. W nozdrza wdziera się drażniący dym. Ta dziwka wyżera mi mózg. Ależ proszę. Częstuj się. Nna zdrowie. Pękły mi żyłki w oku. Rozdwaja mi się paznokieć. Boli noga. Lewe mięśnie łydki i prawe kolano. Jjestem. gdzieś, ale chyba nie tutaj. Piję herbatę połykając utopione w niej muchy. Bo przecież nie jestem wegetarianką.




Never


skomentuj || strona główna.


bajka.

za górami. za lasami. za ekranem monitora.
było sobie miasto, gdzie ludzie oddychali głupotą.
wdychali biały proszek i śnili swój buraczany sen.
byli szczęśliwi. innego szczęścia nie znali.
umierali w męczarniach jeden po drugim.
śmiercią, na którą sobie zapracowali utrzymywaniem się przy życiu.
takim naturalnym.
naturalnym, o ironio.
sztucznym, ale w naturalny sposób.
rodzili się skażeni trucizną.
nie czuli smaków.
tylko aromaty identyczne z naturalnymi.
tylko, że nie były identyczne.
ale skąd oni mogli o tym wiedzieć?
za bardzo się pospieszyli.
nie dali czasu naturze, bo natury nie znali.
to nie wąż.
to nie pokusa.
tam to było zwyczajne.
codzienne.
nic dziwnego.

wiesz o czym tak naprawdę jest ta bajka?




Never


skomentuj || strona główna.


za 29 groszy kupiłam na przecenie płód.
zabrali go matce.
zabrali mu szansę.

ta istota nigdy nie dozna życia.
zbeszczeszczone martwe szczątki.
ciężkie poparzenie trzeciego stopnia.
było dużo powyżej 100 stopni.

gnój.

pomyśl dwa razy, zanim znowu zjesz jajecznicę.




Never


skomentuj || strona główna.


Z głośników dobiegała dudniąca muzyka. Muzyka, której nie dało się słuchać, bo po kilku minutach pękała głowa. No chyba, że ktoś się przyzwyczaił. Bo do wszystkiego się można przyzwyczaić. Nawet do noża, którym codziennie odcinasz sobie palce, język i uszy. Nawet do nocy, kiedy z bólem odrastają obcięte części ciała. Gęsty dym szczelnie wypełnił cały pokój tak, że można by było spokojnie kroić nożem powietrze. Z trudem oddychał. Nie tyle dym, co atmosfera mocno ciążyła im wszystkim. Ukradkowe spojrzenia. Jak psy czekali tylko na komendę, na jeden sygnał. Do ataku, do obrony, do ucieczki, do czegokolwiek. Niepewność wykańczała ich coraz bardziej. Nikt nic nie mówił. Nikt nie miał odwagi, żeby wypowiedzieć chociaż jedno słowo. A może nie miał siły. Zakazane mordy. Tak zapewne określiłaby ich pani Janeczka, gdyby żyła i gdyby jakimś cudem trafiła w to miejsce. Są miejsca, do których nie trafia się przez przypadek. Szczególnie, jeśli przypadek rzeczywiście jest drugim imieniem boga, który nie chce się pod czymś osobiście podpisać. No chyba, że przypadek byłby drugim imieniem diabła. Wtedy całkiem możliwe, że ludzie trafialiby tu przez przypadek. Ale najpierw zarówno bóg jak i diabeł musieliby istnieć. Profesjonaliści mają to do siebie, że całe życie ćwiczą celność, tylko po to, żeby oddać ten jeden jedyny w całym życiu strzał i niczego nie spieprzyć. Amatorzy podniecają się, bo wiedzą, że za chwilę przekroczą granicę, za którą czeka ich śmierć. Przekraczają tę granicę i wracają. Tylko, że to nie jest rodeo. Jest czas, żeby zapalić, rzucić kilka razy kurwa ja pierdole w różnych kombinacjach i umrzeć ze strachu, zanim się umrze naprawdę od kulki, która trafi cię prosto w głowę, bo ktoś całe życie trenował, żeby właśnie teraz trafić ci dokładnie między oczy. Gdyby to był film sensacyjny on jeszcze uśmiechnąłby się, błyskając ci swoimi białymi zębami i z nienaganną dykcją wyrecytował jedno słowo, żegnaj. Ale to nie jest taki film i zanim jeszcze kula pokonała połowę drogi jego już nie było. Rrozpłynął się gdzieś w mroku ulicy.



Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u