Nie umiem zaczynać. Kończenie wychodzi mi zdecydowanie lepiej. Po co z trudem i w pocie czoła budowac trwałe fundamenty, jak można w jednej chwili rozpierdolić owoc ciężkiej pracy kilku pokoleń?

Never


skomentuj || strona główna.


Albo ty złamiesz komuś nos, albo on tobie. Wybieraj. Budujesz swoje szczęście na nieszczęściu innych. Ja dostałam złoty (o sorry pozłacany) medal a w tym samym czasie ktoś płakał. Gdzieś daleko, poza zasięgiem reflektorów i ludzkiego wzroku. Moje szczęście kosztem cudzego. Moja wygrana równa się czyjejś porażce. Zwycięzca może być tylko jeden. Reszta pozna bolesny smak porażki. Rzucamy się jak hieny na jedzenie. Jeżeli nie wyrwę słabszemu kawałka krwistego mięsa będę głodna. Jeżeli nie zabiję przeciwnika on mnie zabije. Życie jest twarde. Możesz ustąpić, przegrać, być głodnym, umrzeć, ale nie łudź się, że ktoś to doceni. Nie warto. Po co? Dla własnej satysfakcji? A co to za satysfakcja, kiedy umierasz z głodu patrząc na obżerającego się niewdzięcznika? Tylko egoiści przeżyją. Martw się o siebie, bo nikt inny tego nie zrobi. No chyba, że chcesz szlachetnie dać się pożreć bandzie wygłodzonych prostaków. Decyzja należy do ciebie. Co proszę? Świat nie jest taki prosty? Jest o wiele bardziej skomplikowany? Może po prostu ja jestem prostaczką rozróżniającą wyłącznie dwa kolory tzn. czarny i biały, symbolicznie zło i dobro.

Never


skomentuj || strona główna.


Podobno ładnie razem wyglądaliśmy na ognisku, kiedy mnie objął a blask ognia oświetlał nasze twarze. Potem wracaliśmy przytuleni przez ciemny las i naprawdę nie chodzi o to, że pojęcia nie mam, z kim spędziłam ten miły wieczór. Świadomość, z kim ma się do czynienia wcale nie jest tu ważna. Wystarczy, że nie śmierdział wódką ani papierosami. To są takie kadry z życia. Radosne, beztroskie chwile, kiedy sumienie, odpowiedzialność i rozum nie wtrącają się i nie psują szczęścia. Bo przecież sumienie nie chroni przed popełnianiem grzechów, tylko nie pozwala się nimi cieszyć. Chwile dające nadzieję na wieczne szczęście. Momenty bezgranicznego szczęścia, a raczej jego pozory. Potem zostają tylko wspomnienia. Piękne wspomnienia zmywające słonymi kroplami uśmiech z twarzy. Było idealnie przez chwilę. Było i nie wróci. Nigdy. Zostaną tylko piękne obrazy zachowane w pamięci. Wspomnienie jego dotyku, jego głosu, zapachu płonącego drewna i kiełbasek popijanych wódką, dźwięku gitary, przeszywającego ciało chłodu i te chwile beztroski, kiedy to człowiek czuje się jak zawieszony pomiędzy światem a czymś innym, o czym nie ma pojęcia, bo przecież nie między niebem a ziemią. A następnego ranka budzimy się z nadziejami, które wcale się nie urzeczywistniają. Urok tych chwil, bo nie od dziś wiadomo, że kiedy się świetnie bawimy zazwyczaj jest to czas przeszły. Gdzieś w najbardziej zakurzonych zakątkach pamięci mam przed oczami jeziorko, las, atrapę plaży, czyli typowa kolonia. I lubelską Perłę, zepsutą spłuczkę w kiblu i złamaną barierkę balkonową, bo Romeo nie umie chodzić po ciemku w stanie nie do końca trzeźwym. Kilka zdjęć, muszelkę z jeziora i jego gorące zapewnienia, że kocha, że będzie przyjeżdżał, że weźmiemy ślub. Czas zweryfikował te obietnice tak mocno, że zostały tylko nic nieznaczące słowa wypowiedziane przez podpitego dziewiętnastolatka w przerwie pomiędzy kolejnym piwem. Nie ma się czym przejmować w końcu niektórzy sięgają najwyżej do wysokości kufla z piwem.

Never


skomentuj || strona główna.


Nie wiem, co to za moda, żeby zataczać się po osiedlu w stanie wskazującym na spożycie. Nie wiem, co to za moda, żeby podpalać sobie rękę. Naprawdę nie wiem, co to za moda, żeby nosić za małe bluzki i za szerokie spodnie. Nie wiem, co to za moda, żeby rzygać po rowach. Nie wiem, co to za moda, żeby pić wino pod gabinetem dyrektora. Nie wiem, co to za moda, żeby takie sznurki w dupie nosić. Nie wiem, co to za moda, żeby słuchać ziomalskich elo składów, o których nikt we wsi nie słyszał, gdzie lider, co chwilę gubi bit a jego współziomkowie seplenią. Nie wiem, co to za moda, na brutalów ze szmalem, co w głowie mają tylko siłownie i solarę. Nie wiem, co to za moda, żeby spać na zimnej podłodze. Naprawdę nie wiem, co to za moda, żeby o czwartej nad ranem pić popołudniową herbatę. Nie wiem, co to za moda, żeby nie wiedzieć, z kim się poprzedniego wieczoru bardzo miło spędziło czas. Nie wiem, co to za moda, żeby obchodzić Dzień Podpalacza. Nie wiem, co to za moda, żeby jeść niemyte owoce. Naprawdę nie wiem, co to za moda, żeby walić głową w ścianę. Nie wiem, co to za moda, żeby wszystkie drzwi w domu zacinały się na amen. Naprawdę nie wiem, co to za moda, żeby być bramą internetową. Nie wiem, co to w ogóle jest za moda, na te wszystkie tanie prowokacje. Nie wiem, co to za moda na kokainę w mydelniczce. Jestem ofiarą mody. Z tego się wyrasta, albo idzie do piachu.

Never


skomentuj || strona główna.


Lubimy polskie seriale, w których Tomek kupuje kałasza od ulicznego sprzedawcy warzyw.

Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u