Szkoda, że zawsze kiedy ja się świetnie bawię ktoś musi z tego powodu cierpieć. I szkoda, że jestem niedojrzała, głupia, nienormalna i mam kompleksy. Na imprezie sylwestrowej bawiłam się dobrze. Chyba aż za dobrze. A nazajutrz to już klasycznie Nad ranem (uwaga informacja dla alergików: to jest rap). Cieszę się, że poznałam ludzi, którzy mnie rozumieją. A jeśli nawet nie rozumieją, to nie potępiają. A jeżeli potępiają, to nie mnie, tylko moje konkretne zachowania. I mimo wszystko lubią. Gdybym umiała kochać to bym kochała. Mam za co. Problem w tym, że nie kocha się za coś.

Nie ma we mnie nic oryginalnego. Jestem zbiorowym dziełem wszystkich, których w życiu poznałam. (Chuck Palahniuk – Niewidzialne potwory).

To nie odwaga, to głupota. To nie spontaniczność, to bezmyślność. No i co z tego? Olejmy wszystko, liczy się tylko to, co teraz. Niczego sobie nie odmawiać i do niczego się nie zmuszać. Konsekwencje? No cóż, za głupotę się płaci. Szkoda tylko, jeżeli za naszą musi płacić ktoś inny. Zawsze tak jest. Nie jesteśmy przecież tak całkiem odrębnymi jednostkami. Nasze czyny wpływają na otoczenie dookoła. Więc nie mój nigdy, że to tylko twoja sprawa i tylko twoje życie.


Never


skomentuj || strona główna.


Nie robię wielu złych rzeczy, bo nie mam powodu. Ale wiem, że byłabym do nich zdolna. I to mnie przeraża.

Never


skomentuj || strona główna.


Ty masz 21 lat. To że wyglądasz nie 15 nie znaczy, że możesz się tak również zachowywać. Ale z drugiej strony jak na taką rozpieszczoną, różową, bananową dziewczynkę, która nie zna życia całkiem dużo rozumiesz.


Doszliśmy do wniosku, że jestem dużym, białym gównem. Specjalista od szlifowania diamentów się znalazł. Szukałam sekty. Szukałam kogoś, kto by mi wyprał mózg. Nic. Zero. Null. Nie ma. Nie dla mnie. Monika twierdzi, że to dlatego, bo nie jestem bogata i nie byłoby ze mnie żadnego pożytku.

To że żyję we własnym świecie, oderwana od rzeczywistości nie znaczy jeszcze, że mam fantazję, wyobraźnię i jestem kreatywna. Niestety, nie jest tak.


Ludzie? Ludzie mnie nie rozumieją. A ja nie mogę zrozumieć, że oni mnie nie rozumieją, chociaż wyrażam się jasno, prosto i dobitnie. Więc jesteśmy kwita.

Lepiej nie kochać w ogóle, niż kochać źle.



Never


skomentuj || strona główna.


- Dobra. Zrobię to dla ciebie.
- Nie dla mnie. Zrób to dla siebie.
- A nie, dla siebie to mi się nie chce.

Never


skomentuj || strona główna.


A najgorsze jest to, że nie mam powodu. Nie mam żadnego powodu, żeby się tak zachowywać. Tak samo, jak nie mam ani jednego powodu, żeby tego nie robić.

Never


skomentuj || strona główna.


Jestem zbyt kobieca. Za dużo wokół mnie pudru, słodko pachnących perfum, szminek i kolorowych cieni do powiek. Zbyt ważne są te rytuały kąpieli w migdałowym płynie i wcierania w ciało delikatnego balsamu. Za głośny stukot szpilek i brzęczenie bransoletek. Włosy miękko opadające falami na ramiona i błysk kolczyków. Lustereczko powiedz przecie. I hollywoodzki uśmiech. Torebeczki skrywające w swym wnętrzu skarby. Jedwabne szaliczki. Kaszmirowe sweterki. I ta naiwność mieszająca się z egoizmem. Łzy powoli płynące spod długich rzęs. I powtarzane jak mantra jestem tylko kobietą. I niewinna minka. Kurtyna w dół. Cisza.

Never


skomentuj || strona główna.


- Nie mogę otworzyć tego pliku. A ty?
- U mnie normalnie.
- Fajnie. Mam upośledzony komputer.
- Pewnie nie masz jakiegoś gówna ściągniętego.
- Myślę, że gówna na komputerze to ja mam pod dostatkiem.

Never


skomentuj || strona główna.


Kiedy nie mogę patrzeć na jedzenie, jem z zamkniętymi oczami. Mam tak, że proszę o numery telefonu ludzi, do których wcale nie zamierzam dzwonić.


Nie bój się. Nie myśl. To normalne. A nawet jeśli nie, to co z tego? Za często daję się ponieść chwili. I to żenujące. I ludzie się (za) mnie wstydzą. A później obgadują mnie na cały głos w tramwaju. Oni są normalni. Mają prawo. Wiem, kim jestem. I nigdy nie twierdziłam, że jest inaczej. Nigdy nie pchałam się tam, gdzie mnie nie chcą. I nagle okazało się, że to był błąd. Jak jesteś śmieciem – nie przyznawaj się. Jak ci się nie chce – udawaj, że boli cię żołądek. Jak czegoś nie wiesz – zmieniaj temat. A przede wszystkim zmieniaj siebie. I gusta muzyczne. Bo wypadałoby wyrosnąć w końcu. Dużo rzeczy by wypadało zrobić. I nie robić też. Nie bój się. Jestem obok, nawet jeżeli mnie nie widzisz. Jestem przy Tobie i razem damy radę. Jak nam wiatr będzie dmuchał w oczy to się odwrócimy i zmienimy kierunek wędrówki. Przecież prędzej czy później i tak wszyscy się spotkamy w jednym miejscu. A na razie pozwól żyć. I tarzać się w tym, w czym lubię.


Never


skomentuj || strona główna.


Wcale nie musisz się na to godzić. Na nic się nie musisz godzić. Ale zazwyczaj tak jest łatwiej lepiej. Przyjmować życie takie, jakim jest. Po prostu. Nie walczyć z wiatrakami. Nie walić głową w ścianę. Nie trzeć pięściami o mur. Poddać się, bo wiatr łamie dęby a trzciną tylko kołysze.

I nie ma nic złego, w tym że każdy chce przeżyć.


Never


skomentuj || strona główna.


Mam czasami ochotę wziąć jakąś pieprzoną lampę i rozbić ją komuś na głowie. A następnie pociąć sobie twarz i ręce odłamkami szkła. I wyjść na ulicę śmiejąc się w twarz przechodniom. Tym wszystkim wymuskanym, rozważnym i czystym ludziom. Śmiać się z ich przerażenia, zdziwienia i strachu. Wypłoszyć do ich porządnych, schludnych domów. Następnie siąść na krawężniku, ukryć twarz w dłoniach płakać. Płakać nad swoim losem, nad losem świata i nad losem mrówek, które miażdżę twardym butem. Potem wstać, drapać zaschniętą krew, spuścić głowę, naciągnąć na nią kaptur, zakryć twarz włosami. Wrócić do domu, wziąć z kuchni nóż, wejść do pokoju i poderżnąć gardło wszystkim, których tam zastanę. Wbić gwoździe w klatkę piersiową, wiertarkę w oczy. I mózg w breje. Następnie zdjąć skarpetki i ślizgać się gołymi stopami po tych flakach. Ślizgać po mieszkaniu jak w dzieciństwie. Obijając o ściany, uderzając głową o kant stołu, przelatując przez krzesło, w końcu trafić w okno. Rozbić szybę i wylecieć z drugiego piętra, głową w beton wprost pod nogi listonosza. I nigdy się nie dowiedzieć, co to był za list.

Never


skomentuj || strona główna.


To jest chore. Tak jest często tutaj u mnie
otwieram oczy, wita mnie muzeum wkurwień.

Rozwiać raz na zawsze problem pragnę, wierz mi
Który zmusza do pisania tych pojebanych treści
Już nie mam pomysłu, co na stres będzie lekiem
Jak nie wiersze i ona to co oprócz tabletek
A przecież nie chcę źle, przecież już wiem jak to boli
Mimo tego i tak zawsze muszę coś spierdolić
Nic nie jest dobrze choćbyś dwoił się i troił
Będą robić z ciebie durnia i upierać się przy swoim

(...)

Wbijam w tych co rządzą, nawet w tych co nic nie chcą
Teraźniejszość pieprzę, przyszłość oraz przeszłość
Wbijam w tą chwile która nie pozwala zasnąć
W te fałszywe ryje co chowają się pod maską
Poszedłem drogą straszną gdzie łzy jak beton twarde
Nie wierze kurwa nie, to nie dzieje się na prawdę.


Never


skomentuj || strona główna.


Przegrywanie życia może być przyjemne i nie boleć okropnie, jeżeli robi się to razem. Grupka nieszczęśników, którzy nie potrafią się odnaleźć w świecie i sobie poradzić nawet ze sobą. Banda dziwaków. W każdej szkole można było takich spotkać. Od razu szło ich rozpoznać, pomimo że byli niewidzialni dla normalnych. Taki paradoks. Miewali nadwagę, okulary, piegi, rude włosy, ojca alkoholika, nadopiekuńczą matkę, krzywy nos, kłopoty z trzymaniem moczu, nogi grubości długopisu, wadę wymowy, kanapki z cebulą i czosnkiem na drugie śniadanie, ubrania po starszym rodzeństwie. Bywali wybitnie inteligentni, bardzo pracowici i ambitni, jak również niezbyt inteligentni albo leniwi. Mówiło się o nich kujony i lizusy tudzież idioci, debile czy durnie. Siedzieli w pierwszej lub w ostatniej ławce. Nie zawsze samemu. Czasami z drugim takim wybrykiem natury, a czasami nawet z normalnym uczniem. Na przerwach przegrańcy zostawali w sali, stali gdzieś w kącie, przechadzali się korytarzem lub chowali do biblioteki albo kabiny w łazience. Czasami samotnie, czasami w grupie. Niezrozumiani, wyszydzani, wytykani palcami lub ignorowani. Czasami nawet ktoś darzył ich sympatią, ktoś się poznał na ich dobrym sercu, poczuciu humoru, inteligencji. Niekiedy ktoś zapragnął bliżej ich poznać, wejść na chwilę do tego świata. Takie nowe doświadczenie. Ale nikt nie odważył się nigdy na stale dołączyć do przegrańców. Oni też nie odważyli się nigdy przejść na tę właściwą stronę. Dobrze, kiedy ludzie znają swoje miejsce. Kiedy piękni pielęgnują swoją urodę, a brzydcy nie kryją brzydoty. Kiedy jedni patrzą na tych drugich z odrobiną zazdrości, ale chcą pozostać sobą i wśród swoich. Najważniejsze, to być na właściwym miejscu. A że nie każdemu jego miejsce odpowiada to inna sprawa. Ale życie to nie jest koncert życzeń. Nie możesz mieć wszystkiego i nie myśl, że cokolwiek ci się należy. Trochę pokory.

Never


skomentuj || strona główna.


- Chciałabym przespać całe życie.
- Czemu?
- A czemu nie?

To twoje życie. Nie będę w nie ingerował. Ja się tylko będę z boku cichutko przyglądał.
… i patrzył, jak się starczasz na dno.


Wspominam często, lecz przeszłość jest dla mnie tylko snem. Życie niczym nie różni się od snu. Może tylko długością. Jedno i drugie się skończy. Wszystko przeminie. Nie masz pewności, czy teraz nie śpisz. Może wszystko, co pamiętasz jako dotychczasowe życie jest tylko snem, a tobie przyjdzie się obudzić w zupełnie innej rzeczywistości, jako zupełnie inny człowiek.

Życie jest takim samym złudzeniem jak sen. Jest tak samo nieprawdziwe jak film. Miłość, nienawiść, szczęście to tylko złudzenia. Prawdziwy jest jedynie głód, zimno, ból.
Jedyne, co można dla siebie zrobić, aby uczynić życie znośnym, to nie dopuszczać do świadomości faktu, że wszystko nie ma znaczenia.

Po to ludzie tworzą sobie dziwne, sztuczne aspiracje, do których mogliby dążyć. A ty nie bądź kurwą i nie uświadamiaj im, że żyją w iluzji.
Ja tutaj mogę, bo nikt tego nie bierze na poważnie. Ale nigdy nie powtórzyłabym tych słów komuś, dla kogo mogę być autorytetem.

Nie ma nic złego w iluzji. Oby trwała wam do końca.


Never


skomentuj || strona główna.


Dobry aktor bardziej wczuwa się w rolę niż w swoje życie. Ja nie zauważam różnicy. Moje życie jest bajką. Pełną naiwnych scenariuszy i okropnych potworów, w które nie potraficie uwierzyć. To tylko film, odgrywana rola. Czuję ten ból, smutek, radość, strach ale wiem, że to tylko przedstawienie. Naprawdę nie dzieje się nic. *

Sine dłonie i usta. Krew pod paznokciami. Alkohol w żyłach. A buty w błocie. I szczerzę te swoje wybielane ząbki w gigantycznym uśmiechu. Nikt nie przypuszczał, że mam tak wielką szczękę.
Unikam ludzi, którzy srają nienawiścią. Nie mam nic przeciwko tym nieszczęśliwym, pogrążonym w depresji i rozpaczy. Byleby się obyło bez agresji. I stanowczo wolę, żeby ludzie narzekali na siebie, niż na świat dookoła.


Never


skomentuj || strona główna.


A tobie śnią się czasami martwi ludzie? Tacy zapisani w formacie GIF z twarzą jakby wyszli z trumny. Albo jak wielokrotnie obracane JPGi, pozbawione wyrazistości i intensywności. Niby są i nawet jakieś kolory mają, ale już gołym okiem widać, że to nie jest pełnia życia. Nie wolno kręcić JPGami bez potrzeby. [wbrew pozorom tutaj jest ukryty głębszy sens, niż tylko porada dla początkujących grafików].


Wesoły Wiersz
Nie jest dobrze i nie będzie dobrze już raczej,
co z tego? kogo to obchodzi że płacze?
co z tego? nie ma szczęścia jest tylko zamęt,
kolejna słona łza rozpuszcza atrament,
smutkiem przemoczona kartka i ręce,
zmęczony kucam nie mam sił na nic więcej,
cisza, rytmu bicia serca nie słyszę,
siedzę i piszę smutek wplątał się w ciszę.



Never


skomentuj || strona główna.




||


archiwum || złote myśli
stat4u